O moim życiu w Szwajcarii
Mam na imię Arjun, mam 29 lat i pochodzę z Bangalore. Od trzech lat mieszkam w Szwajcarii, a od dwóch pracuję jako software developer w firmie fintechowej w Zugu. Zajmuję się głównie systemami backendowymi, integracjami płatniczymi i usługami działającymi w chmurze. Mam umowę na czas nieokreślony i pracuję na pełny etat.
Zug kojarzy się z niskimi podatkami i rzeczywiście podatek źródłowy jest tutaj znacznie mniej odczuwalny niż w wielu innych kantonach. Nie oznacza to jednak, że życie jest tanie. Największym wydatkiem pozostaje mieszkanie. Dzielę trzypokojowe mieszkanie z kolegą z pracy i za swoją część płacę 1650 miesięcznie. Gdybym chciał mieszkać sam w podobnej lokalizacji, mój budżet wyglądałby zupełnie inaczej.
Zarabiam dużo więcej niż przed wyjazdem z Indii, ale nie traktuję całej różnicy jako pieniędzy do wydania. Regularnie wpłacam do trzeciego filaru, inwestuję część wynagrodzenia i odkładam na podróże do Bangalore. Pomagam również rodzicom. W codziennym życiu nie czuję się bogaty, ale mam stabilność, możliwość oszczędzania i większą swobodę zawodową niż wcześniej.
Zarobki (miesięcznie)
Arjun – software developer w firmie fintechowej
- Brutto
- 10 450 CHF
- Netto
- 8 591 CHF
- 13. pensja
- Nie
- Pensum
- 100%
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
| Składnik | CHF / miesiąc | CHF / rok | Notatki |
|---|---|---|---|
| Pensja podstawowa | 10 450 CHF | 125 400 CHF | Moja roczna pensja podstawowa wynosi 125400 brutto i jest wypłacana w dwunastu równych częściach. |
| Suma brutto | 10 450 CHF | 125 400 CHF | |
| Premia za wyniki | — | 12 000 CHF | To premia docelowa, a nie gwarantowana część pensji. W słabszym roku może być niższa albo nie zostać wypłacona. |
| Roczna suma brutto | — | 137 400 CHF |
Miesięczne odliczenia i opłaty
| Pozycja | % brutto | CHF / miesiąc | Notatki |
|---|---|---|---|
| AHV, IV i EO | 5,3% | − 554 CHF | Z mojej pensji potrącana jest obowiązkowa składka na pierwszy filar, ubezpieczenie rentowe i rekompensatę dochodu. |
| ALV – ubezpieczenie od bezrobocia | 1,1% | − 115 CHF | Płacę składkę od wynagrodzenia objętego ubezpieczeniem od bezrobocia. |
| NBU – wypadki poza pracą | 0,8% | − 78 CHF | Stawka zależy od polisy pracodawcy. W profilu przyjmuję potrącenie wynoszące 0,75 procent. |
| BVG – drugi filar | − 495 CHF | Firma ma plan emerytalny wyższy niż ustawowe minimum. Moja część składki wynosi około 495 miesięcznie. | |
| Podatek źródłowy – taryfa A0N | 5,9% | − 617 CHF | Jestem singlem bez dzieci i mam pozwolenie B. Podatek jest potrącany bezpośrednio przez pracodawcę. |
| Suma odliczeń | 13,1% | − 1 859 CHF | |
| Wynagrodzenie netto | 8 591 CHF |
Podsumowanie budżetu
- Łączne netto
- 8 591 CHF
- Koszty życia (miesięcznie)
- −7 717 CHF
- Oszczędności 10% dochodu netto
- 874 CHF
Koszty życia (miesięcznie)
| Kategoria | Kwota | Udział |
|---|---|---|
| Inwestycje długoterminowe Po wypłacie automatycznie przelewam tę kwotę na długoterminowe inwestycje. Nie próbuję przewidywać każdego ruchu rynku. | 1 800 CHF | |
| Połowa czynszu i opłat za mieszkanie Dzielę mieszkanie 3,5-pokojowe z kolegą. W tej kwocie mam swoją część czynszu, ogrzewania, wody i podstawowych opłat administracyjnych. | 1 650 CHF | |
| Zakupy spożywcze Gotuję głównie w domu. Kupuję warzywa, ryż, mięso, nabiał i produkty w sklepach indyjskich. Niektóre przyprawy i importowane artykuły są wyraźnie droższe niż w Bangalore. | 650 CHF | |
| Trzeci filar Wpłacam 600 miesięcznie do trzeciego filaru. Rocznie pozostaję nieco poniżej obowiązującego limitu. | 600 CHF | |
| Fundusz awaryjny Buduję rezerwę na utratę pracy, zmianę pozwolenia, wysoką franczyzę zdrowotną albo pilny wyjazd do Indii. | 500 CHF | |
| Restauracje i spotkania Spotykam się ze znajomymi w Zugu i Zurychu. Restauracje są drogie, dlatego nie jem na mieście codziennie. | 450 CHF | |
| Urlopy i krótkie wyjazdy po Europie Odkładam osobno na krótkie wyjazdy. Nie chcę finansować każdego urlopu z rocznej premii. | 350 CHF | |
| Pomoc dla rodziców Regularnie wysyłam rodzicom pieniądze. Nie jest to dla mnie obowiązek narzucony przez rodzinę, tylko świadoma część budżetu. | 300 CHF | |
| Podróże do Indii Odkładam na jeden dłuższy i czasami jeden krótszy wyjazd do Bangalore w ciągu roku. Bilety w okresie świątecznym są drogie. | 250 CHF | |
| Ubrania, kosmetyki i środki domowe W tej kwocie mieszczą się ubrania, kosmetyki, środki czystości i drobne zakupy do wspólnego mieszkania. | 240 CHF | |
| Ubezpieczenie zdrowotne Mam model Telmed z franczyzą 2500 i bez ubezpieczenia wypadkowego, ponieważ od wypadków ubezpiecza mnie pracodawca. | 221 CHF | |
| Lunch i kawa w pracy Kilka razy w tygodniu jem lunch w pobliżu biura. Kiedy pracuję z domu, przygotowuję posiłek sam. | 220 CHF | |
| Kursy, książki i narzędzia IT Część szkoleń opłaca firma, ale sam kupuję książki, dostęp do platform edukacyjnych i czasami niewielkie narzędzia programistyczne. | 120 CHF | |
| Transport publiczny Do pracy najczęściej jeżdżę autobusem albo rowerem. Nie mam samochodu, ponieważ w Zugu nie jest mi potrzebny. | 85 CHF | |
| Siłownia Większość dnia spędzam przy komputerze, dlatego regularnie ćwiczę siłowo i staram się dbać o plecy. | 75 CHF | |
| Telefon Swisscom Korzystam z abonamentu Swisscom blue Mobile S w regularnej cenie. Mam nielimitowane rozmowy, wiadomości i internet w Szwajcarii. | 72 CHF | |
| Prąd – moja część Rachunki rozliczamy wspólnie i dzielimy po połowie. Odkładam stałą kwotę, mimo że faktury nie przychodzą co miesiąc. | 50 CHF | |
| Internet domowy – moja część Dzielę koszt internetu z kolegą. Potrzebuję stabilnego połączenia, ponieważ dwa dni w tygodniu pracuję z domu. | 25 CHF | |
| Ubezpieczenie mieszkania i OC Mam własne ubezpieczenie wyposażenia i odpowiedzialności cywilnej. Nie polegam wyłącznie na polisie współlokatora. | 25 CHF | |
| Halbtax Korzystam z biletu ulgowego podczas wyjazdów do Zurychu, Lucerny i innych części Szwajcarii. | 190 CHF/rok ≈ 16 CHF/mies. | |
| SERAFE – moja połowa Opłatę otrzymujemy jako jedno gospodarstwo domowe i dzielimy ją po połowie. | 168 CHF/rok ≈ 14 CHF/mies. | |
| Prowadzenie konta UBS Mam cyfrowy pakiet UBS dla młodych profesjonalistów. Za konto, kartę i bankowość elektroniczną płacę 4 miesięcznie. | 4 CHF | |
| Suma miesięcznie | 7 717 CHF | 100% |
Ubezpieczenie zdrowotne
- Model
- Telemedycyna (Telmed)
- Franszyza
- 2 500 CHF
- Składka
- 221 CHF/mies.
Wybrałem model Telmed i franczyzę 2500, ponieważ jestem zdrowy i rzadko korzystam z lekarza. W Zugu taka polisa jest znacznie tańsza niż w wielu innych kantonach. Nie mam w składce ochrony wypadkowej, bo pracuję ponad osiem godzin tygodniowo i tę część zapewnia pracodawca. Wysoka franczyza ma sens tylko dlatego, że trzymam osobną rezerwę. Gdybym zachorował w styczniu i musiał zapłacić kilka dużych rachunków, nie chciałbym sprzedawać inwestycji ani prosić rodziny o pomoc. Na koncie awaryjnym utrzymuję co najmniej pełną franczyzę i dodatkową kwotę na udział własny. Model telefoniczny nie jest dla mnie problemem. Najpierw kontaktuję się z centrum medycznym i otrzymuję informację, co zrobić dalej. Trzeba tylko pamiętać o procedurze. Jeżeli pójdę bezpośrednio do lekarza bez wymaganego kontaktu, mogą pojawić się problemy z rozliczeniem. Nie mam dodatkowego ubezpieczenia dentystycznego. Kontrole i czyszczenie zębów płacę sam. Większe leczenie stomatologiczne rozważałbym również podczas pobytu w Indiach, ale najpierw porównałbym jakość i cały koszt podróży.
Suma składek 221 CHF/mies.
Telefon komórkowy
Swisscom blue Mobile S
- Miesięczna cena
- 71.80 CHF
- Używanie w Szwajcarii
- Bez limitu
- Podróże do Indii
- Osobna karta lub eSIM
Pokazuję regularną cenę abonamentu, a nie ograniczoną czasowo promocję.
Mam nielimitowane rozmowy, wiadomości i internet w Szwajcarii.
Po przylocie do Bangalore korzystam z lokalnej karty, żeby uniknąć wysokich kosztów roamingu.
Moja opinia o Swisscom: Za Swisscom blue Mobile S płacę 71,80 miesięcznie. To znacznie więcej niż w tańszych sieciach, ale zależy mi na stabilnym zasięgu podczas dojazdów, pracy z domu i wyjazdów po Szwajcarii. W kraju nie muszę kontrolować liczby rozmów ani zużycia internetu. Podczas pobytu w Indiach nie korzystam swobodnie ze szwajcarskiego roamingu – kupuję lokalną kartę albo eSIM.
Konto bankowe
UBS Young Professionals
- Prowadzenie pakietu
- 4 CHF miesięcznie
- W pakiecie
- Konto, karta i aplikacja
- Przelewy do Indii
- Porównuję pełny koszt
Korzystam z cyfrowych dokumentów i bankowości mobilnej.
Mam konto prywatne, konto oszczędnościowe i kartę do codziennych płatności.
Przed wysłaniem pieniędzy sprawdzam kurs walutowy i wszystkie opłaty.
Moja opinia o UBS: Korzystam z pakietu UBS dla młodych profesjonalistów i płacę 4 miesięcznie. Na konto wpływa moja pensja, a część pieniędzy automatycznie przenoszę na oszczędności i inwestycje. Aplikacja jest czytelna i pozwala mi kontrolować codzienne wydatki. Przy przelewach do Indii porównuję jednak kurs UBS z innymi usługami, ponieważ główne konto nie zawsze daje najkorzystniejsze przewalutowanie.
Transport publiczny
Autobusy, pociągi i Halbtax
- Codzienny dojazd
- Autobus lub rower
- Halbtax
- 190 CHF rocznie
- Zug–Zurych
- Regularne wyjazdy
Nie potrzebuję samochodu do pracy.
Korzystam ze zniżki podczas dalszych podróży.
Do Zurychu jeżdżę na spotkania i wydarzenia.
Moja opinia o SBB i ZVB: Transport publiczny pozwala mi żyć bez samochodu. Do biura dojeżdżam szybko, a do Zurychu mogę pojechać bez martwienia się o parking. Nie każda podróż jest tania, dlatego Halbtax zwraca mi się przy regularnych wyjazdach.
Dodatkowe informacje
- Kanton
- Zug
- Miasto
- Zug
- Typ rodziny
- 👤 Singiel
- Wiek dorosłych
- 29
- Dzieci
- 0
- Pozwolenie na pobyt
- Pozwolenie B (pobytowe)
- Mieszkanie
- Wynajem
- Powierzchnia
- 82 m²
- Umowa o pracę
- Na czas nieokreślony
- Języki
- AngielskiC1NiemieckiB1AngielskiC1
Pytania i odpowiedzi
Jak udało ci się dostać pracę i pozwolenie jako obywatelowi Indii?
Nie mogłem po prostu przyjechać do Szwajcarii i zacząć szukać pracy na miejscu na takich samych zasadach jak obywatel Unii Europejskiej. Firma musiała wykazać, że zatrudnia specjalistę o potrzebnych kwalifikacjach i przeprowadzić procedurę uzyskania pozwolenia. Miałem dyplom z informatyki, kilka lat doświadczenia w systemach płatniczych i pracowałem wcześniej przy projektach, które były bardzo zbliżone do technologii używanej przez tę firmę.
Pierwsza rozmowa odbyła się zdalnie. Później miałem zadanie techniczne, dwie rozmowy z zespołem i spotkanie z osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo. Sama oferta nie oznaczała jeszcze, że mogę spakować walizkę. Czekałem na decyzję dotyczącą pozwolenia i przez kilka tygodni nie wiedziałem, czy przeprowadzka rzeczywiście dojdzie do skutku.
Pracodawca korzystał z kancelarii imigracyjnej i to bardzo pomogło. Musiałem dostarczyć dyplom, świadectwa pracy, opis stanowiska, kopię paszportu i wiele dodatkowych dokumentów. Kilka razy proszono mnie o nowe tłumaczenie albo bardziej szczegółowe potwierdzenie doświadczenia. Proces był męczący, ale bez wsparcia firmy byłby znacznie trudniejszy.
Dzisiaj mam pozwolenie B związane z legalnym zatrudnieniem i pobytem. Nadal nie traktuję go jak formalności bez znaczenia. Zmiana pracy wymaga ode mnie większej ostrożności niż od kolegi ze szwajcarskim paszportem. Zanim podpisałbym nową umowę, sprawdziłbym wpływ zmiany na pozwolenie.
Jak wygląda twoja praca w firmie fintechowej?
Pracuję w zespole odpowiedzialnym za backend usług płatniczych. Większość kodu piszę w Javie i Kotlinie, a systemy działają w chmurze. Moja praca nie polega wyłącznie na dodawaniu nowych funkcji. Dużo czasu poświęcamy na monitoring, bezpieczeństwo, przeglądy kodu i analizę sytuacji, w których transakcja zachowała się inaczej, niż oczekiwaliśmy.
W finansach mały błąd może mieć duże konsekwencje. Nie możemy po prostu wdrożyć zmiany w piątek wieczorem i sprawdzić, co się stanie. Każda istotna modyfikacja przechodzi testy, przegląd i kontrolę bezpieczeństwa. Czasami wydaje się to powolne, ale po pierwszym poważnym incydencie człowiek rozumie, dlaczego te procedury istnieją.
Dwa dni w tygodniu pracuję z domu, a pozostałe spędzam w biurze. Lubię tę równowagę. W domu łatwiej mi skupić się na zadaniu wymagającym kilku godzin bez przerwy. W biurze szybciej rozwiązujemy problemy projektowe i łatwiej jest zapytać kogoś o kontekst, którego nie ma w dokumentacji.
Raz na kilka tygodni pełnię dyżur techniczny. Nie oznacza to, że przez całą noc siedzę przy komputerze, ale muszę być dostępny, jeżeli pojawi się alarm. Dodatek za dyżury jest ujęty w systemie firmy, lecz w tym profilu traktuję roczną premię jako główny zmienny element wynagrodzenia.
Czy pensja w IT jest naprawdę tak wysoka, jak wyobrażają to sobie ludzie w Indiach?
Kwota 10450 brutto miesięcznie brzmi w Indiach bardzo wysoko i rzeczywiście jest to dobre wynagrodzenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś przelicza pensję na rupie, ale nadal wyobraża sobie indyjskie koszty życia. W Zugu płacę 1650 za połowę mieszkania. Do tego dochodzą ubezpieczenie zdrowotne, jedzenie, transport i ceny usług, które są wielokrotnie wyższe niż w Bangalore.
Mimo tego moja sytuacja finansowa jest znacznie lepsza niż wcześniej. Mogę regularnie wpłacać do trzeciego filaru, inwestować i pomagać rodzicom. Nie muszę wybierać między oszczędzaniem a każdym pojedynczym wydatkiem. Różnica polega jednak bardziej na stabilności i możliwościach niż na luksusowym stylu życia.
Nie kupiłem drogiego samochodu, nie mieszkam sam w apartamencie z widokiem na jezioro i nie latam w klasie biznes. Dzielę mieszkanie, gotuję w domu i korzystam z transportu publicznego. Właśnie dzięki takim decyzjom wysoka pensja zamienia się w realne oszczędności.
Osoba zarabiająca podobnie, ale wynajmująca sama duże mieszkanie, jedząca codziennie w restauracji i często zmieniająca sprzęt elektroniczny może oszczędzać zaskakująco mało. Sama pensja nie tworzy majątku. Znaczenie ma to, co zostaje po kilku latach.
Dlaczego dzielisz mieszkanie, skoro stać cię na samodzielny wynajem?
Technicznie mógłbym wynająć małe mieszkanie sam, ale nie podoba mi się stosunek ceny do tego, co otrzymałbym w Zugu. Za lokal w dobrej lokalizacji płaciłbym znacznie więcej niż obecne 1650. Różnica mogłaby łatwo przekroczyć tysiąc miesięcznie. W skali roku jest to kwota, którą wolę zainwestować albo przeznaczyć na podróże do Indii.
Mieszkam z kolegą, którego znałem jeszcze przed podpisaniem wspólnej umowy. Oboje pracujemy w podobnych godzinach, szanujemy prywatność i mamy ustalone zasady dotyczące sprzątania, gości oraz wspólnych zakupów. Nie jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, którzy cały czas spędzają razem. To raczej spokojne i dobrze działające współdzielenie przestrzeni.
Największą zaletą nie są nawet pieniądze, tylko mniejsza samotność. Po przeprowadzce z Bangalore cisza w szwajcarskim mieszkaniu była dla mnie dziwna. Dobrze jest czasami zjeść z kimś kolację albo porozmawiać po pracy. Jednocześnie mam własny pokój i mogę zamknąć drzwi, kiedy potrzebuję spokoju.
Nie planuję mieszkać w ten sposób przez całe życie. Gdybym założył rodzinę albo chciał zostać w Szwajcarii na stałe, szukałbym własnego mieszkania. Na obecnym etapie wspólny najem jest jedną z najlepszych decyzji finansowych, jakie podjąłem.
Jak dzielicie koszty i obowiązki w mieszkaniu?
Czynsz i podstawowe opłaty dzielimy po połowie. Każdy ma własne jedzenie, ale wspólnie kupujemy środki czystości, papier, worki na śmieci i kilka podstawowych rzeczy do kuchni. Raz w miesiącu rozliczamy wspólne zakupy w aplikacji. Dzięki temu nie musimy pamiętać, kto ostatnio kupił detergent albo zapłacił rachunek.
Mamy prosty harmonogram sprzątania. Jedna osoba zajmuje się łazienką i kuchnią, druga odkurzaniem oraz odpadami, a później się zamieniamy. Na początku wydawało mi się to przesadnie formalne. Po kilku tygodniach zobaczyłem, że właśnie brak jasnych zasad najczęściej psuje wspólne mieszkanie.
Ustaliliśmy także zasady dotyczące gości. Nie potrzebujemy pozwolenia na każdą wizytę, ale informujemy się, jeżeli ktoś ma zostać na noc albo pracować przez kilka dni z naszego salonu. Obaj czasami prowadzimy spotkania z domu, więc cisza ma praktyczne znaczenie.
Największa różnica kulturowa dotyczy gotowania. Używam wielu przypraw, a zapach potrafi zostać w mieszkaniu. Kupiliśmy lepszy filtr i zawsze wietrzę kuchnię. Mój współlokator z kolei bardzo wcześnie włącza pralkę. Ostatecznie każde z nas trochę się dostosowało.
Czy niskie podatki w Zugu rzeczywiście robią dużą różnicę?
Tak, różnica jest odczuwalna. Przy mojej regularnej pensji podatek źródłowy według przyjętej taryfy wynosi około 616 miesięcznie. Kiedy porównywałem podobne wynagrodzenie w innych lokalizacjach, kwota pozostająca po podatku mogła być niższa. Zug jest pod tym względem atrakcyjny.
Nie można jednak patrzeć na podatek bez kosztu mieszkania. Niska stawka podatkowa przyciąga firmy i wysoko opłacanych pracowników, a popyt na mieszkania jest ogromny. Część tego, co oszczędzam na podatku, oddaję na rynku najmu. Gdybym mieszkał sam, korzyść podatkowa byłaby jeszcze mniej widoczna.
Dla mnie Zug ma sens, ponieważ dzielę mieszkanie i pracuję blisko domu. Nie tracę kilku godzin tygodniowo na dojazdy. Kolega mieszka dalej, płaci mniej, ale codziennie spędza dużo czasu w pociągu. Matematycznie jego rozwiązanie może być tańsze, lecz czas również ma wartość.
Premia roczna komplikuje obraz, ponieważ w miesiącu jej wypłaty podatek źródłowy i składki są wyższe. Nie zakładam więc, że całe 12000 trafi na moje konto. W planie oszczędności uwzględniam tylko kwotę po rzeczywistych potrąceniach.
Jak zarządzasz pieniędzmi po wypłacie?
Większość przelewów wykonuje się automatycznie. Po wpływie pensji najpierw opłacam czynsz i ubezpieczenie zdrowotne. Następnie 600 trafia do trzeciego filaru, 1800 na inwestycje, a 500 na fundusz awaryjny. Dopiero pozostałą kwotę traktuję jako budżet na codzienne wydatki i podróże.
Nie chcę oszczędzać wyłącznie tego, co przypadkiem zostanie na koniec miesiąca. Przy wysokiej pensji bardzo łatwo stopniowo podnosić poziom życia. Najpierw częściej zamawia się jedzenie, później wybiera droższe mieszkanie, a po kilku latach człowiek zastanawia się, dlaczego nadal nie ma większych oszczędności.
Prowadzę prosty arkusz, ale nie zapisuję każdej kawy. Najważniejsze są dla mnie duże kategorie: mieszkanie, jedzenie, podróże, pomoc rodzinie i inwestycje. Raz na trzy miesiące sprawdzam, czy średnie wydatki nie rosną bez wyraźnego powodu.
Premię traktuję oddzielnie. Część inwestuję, część zostawiam na większą podróż, a czasami kupuję coś, czego naprawdę potrzebuję. Nie wliczam jej do stałego stylu życia, ponieważ firma nie gwarantuje identycznej wypłaty każdego roku.
Dlaczego wpłacasz do trzeciego filaru, skoro możesz sam inwestować?
Trzeci filar traktuję jako część długoterminowego planu, a nie jedyne miejsce oszczędzania. Wpłacam 600 miesięcznie, czyli 7200 rocznie. Pozostaję trochę poniżej maksymalnej kwoty, ale mam regularność i korzyść podatkową.
Osobno inwestuję pieniądze, które nie są zablokowane do emerytury albo innego dopuszczonego celu. To daje mi większą elastyczność. Jeżeli za kilka lat zdecyduję się wyjechać ze Szwajcarii, zmienić pracę albo zrobić dłuższą przerwę, chcę mieć kapitał dostępny bez skomplikowanych warunków.
Na początku popełniłem błąd i prawie podpisałem produkt ubezpieczeniowy połączony z trzecim filarem na bardzo długi okres. Dopiero po przeczytaniu warunków zobaczyłem, że wcześniejsze wyjście byłoby kosztowne. Wybrałem prostsze rozwiązanie bankowe i inwestycyjne, które rozumiem.
Nie zakładam, że będę pracował w Szwajcarii do emerytury. Mimo to uważam, że odkładanie ma sens. Najważniejsze jest dla mnie rozumienie, gdzie znajdują się pieniądze, jakie są opłaty i kiedy mogę je wypłacić.
Jak pomagasz rodzinie w Indiach, nie tracąc kontroli nad własnym budżetem?
Wysyłam rodzicom 300 miesięcznie. Ustaliliśmy tę kwotę, ponieważ chcę pomagać regularnie, ale nie budować systemu, w którym każda niespodziewana rzecz automatycznie staje się moim rachunkiem. Rodzice mają własne dochody i oszczędności. Moja pomoc zwiększa ich komfort i pokrywa część kosztów zdrowotnych.
W Indiach czasami pojawia się przekonanie, że osoba pracująca w Szwajcarii musi być bardzo bogata. Nie każdy rozumie, że sam czynsz może kosztować więcej niż dobra pensja w Bangalore. Na początku trudno było mi mówić o granicach, bo nie chciałem wyglądać na niewdzięcznego albo skąpego.
Teraz jestem bardziej otwarty. Rodzina wie, ile kosztuje moje ubezpieczenie, mieszkanie i podróże. Jeżeli pojawia się większa potrzeba, rozmawiamy o niej oddzielnie. Nie obiecuję pieniędzy od razu tylko dlatego, że mam wyższe zarobki.
Pomoc rodzicom jest dla mnie ważna, ale równie ważne jest zbudowanie własnej stabilności. Gdybym stracił pracę i nie miał oszczędności, nie byłbym w stanie pomagać nikomu. Dlatego fundusz awaryjny i inwestycje nie są egoizmem.
Jak wygląda twoje życie towarzyskie w małym Zugu?
Zug jest bardzo wygodny i spokojny, ale nie ma energii Bangalore ani liczby wydarzeń, które oferuje Zurych. Po pracy często spotykam się ze znajomymi na kolacji, spacerze nad jeziorem albo treningu. Kiedy chcemy większego koncertu, klubu albo bardziej różnorodnych restauracji, jedziemy do Zurychu.
Na początku większość moich znajomych pochodziła z pracy. To naturalne, ponieważ spędzałem tam dużo czasu i znałem niewiele osób poza firmą. Później dołączyłem do grupy sportowej i kilku spotkań technologicznych. Dzięki temu moje życie nie zależy wyłącznie od tego, czy koledzy z zespołu mają czas.
W Szwajcarii przyjaźnie rozwijają się wolniej. W Bangalore można poznać kogoś i tego samego dnia spędzić razem kilka godzin. Tutaj ludzie częściej planują spotkania z wyprzedzeniem. Początkowo odbierałem to jako dystans. Dzisiaj wiem, że nie musi oznaczać braku sympatii.
Miesięczny budżet 450 na restauracje i spotkania nie jest mały, ale usługi są drogie. Jedna kolacja i kilka drinków mogą pochłonąć dużą część tej kwoty. Dlatego częściej zapraszamy znajomych do domu i gotujemy razem.
Jak radzisz sobie z językiem niemieckim?
W pracy używam głównie angielskiego. Dokumentacja techniczna, spotkania zespołu i komunikacja z zagranicznymi partnerami są po angielsku. Przez pierwszy rok łatwo było mi więc odkładać naukę niemieckiego, ponieważ codziennie funkcjonowałem bez niego.
Problem pojawia się poza międzynarodowym środowiskiem. Pisma z administracji, rozmowa z właścicielem mieszkania, wizyta w mniejszym sklepie albo kontakt z urzędem są znacznie prostsze, kiedy rozumiem niemiecki. Dialekt nadal jest dla mnie trudny. Czasami rozumiem pojedyncze słowa, ale tracę sens całego zdania.
Mam obecnie poziom B1 i chodzę na kurs raz w tygodniu. Nie uczę się wyłącznie dla pozwolenia albo dokumentu. Chcę móc uczestniczyć w normalnej rozmowie i nie zmuszać każdej osoby do przechodzenia na angielski.
Najbardziej pomaga mi mówienie mimo błędów. Przez długi czas czekałem, aż będę potrafił zbudować idealne zdanie. To nie działało. Dzisiaj zaczynam po niemiecku, a jeżeli rozmowa staje się zbyt skomplikowana, proszę o angielski.
Dlaczego wybrałeś wysoką franczyzę w ubezpieczeniu zdrowotnym?
Mam 29 lat, jestem zdrowy i w poprzednich latach korzystałem głównie z profilaktyki. Wysoka franczyza obniża miesięczną składkę, dlatego model Telmed z franczyzą 2500 jest dla mnie rozsądny finansowo.
Nie wybierałbym tej opcji bez gotówki na koncie. Jeżeli pojawi się większy problem, pierwsze rachunki mogą w dużej części obciążyć mnie. Utrzymuję więc rezerwę medyczną. Nie liczę na to, że zawsze będę zdrowy tylko dlatego, że pracuję przy biurku i regularnie ćwiczę.
Model Telmed wymaga dyscypliny. Przed wizytą kontaktuję się z centrum telefonicznym i stosuję do wskazanej ścieżki. Dla osoby, która chce swobodnie umawiać każdego specjalistę bez dodatkowego kroku, ten model może być irytujący.
Co roku porównuję składkę i własne rachunki. Jeżeli zacznę regularnie korzystać z leczenia, nie będę trzymał wysokiej franczyzy z przyzwyczajenia. Ubezpieczenie powinno odpowiadać realnej sytuacji, a nie decyzji podjętej trzy lata wcześniej.
Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w Szwajcarii, co by to było?
Zmieniłbym dostępność mieszkań w regionach z dużą liczbą miejsc pracy. Zug przyciąga firmy i specjalistów, ale podaż mieszkań nie nadąża za popytem. Niskie podatki brzmią świetnie, dopóki człowiek nie zacznie szukać własnego mieszkania.
Nie oczekuję, że centrum Zugu stanie się tanie. Chciałbym jednak, żeby powstawało więcej mieszkań dla osób, które pracują tutaj na pełny etat, ale nie chcą przeznaczać ogromnej części dochodu na najem. Problem dotyczy nie tylko pracowników IT. Osoba zarabiająca mniej ma jeszcze trudniejszą sytuację.
Współdzielenie mieszkania jest dla mnie dobrym rozwiązaniem, ale nie każdy chce albo może mieszkać z obcą osobą. Gdybym miał partnerkę i dziecko, koszt odpowiedniego lokalu zmieniłby całą kalkulację pozostania w Zugu.
Rynek mieszkań wpływa również na firmy. Rekrutacja specjalisty to jedno, a przekonanie go, że po przeprowadzce znajdzie normalne miejsce do życia, to drugie. W moim przypadku pracodawca pomógł mi znaleźć pierwsze tymczasowe lokum i bez tego początki byłyby znacznie trudniejsze.
Jaka droga rzecz w Szwajcarii jest naprawdę warta swojej ceny?
Dla mnie są to dobre kursy zawodowe i certyfikaty, o ile wybieram je świadomie. Szkolenie kosztujące kilkaset albo kilka tysięcy franków może wydawać się drogie, ale w IT konkretna umiejętność potrafi otworzyć dostęp do lepszych projektów i wyższego wynagrodzenia.
Nie kupuję każdego kursu reklamowanego w internecie. Najpierw sprawdzam program, prowadzącego i to, czy wiedzę wykorzystam w pracy. Czasami dobra książka za 60 daje więcej niż platforma z setkami godzin nagrań, których nigdy nie obejrzę.
Warta ceny jest również szwajcarska komunikacja publiczna. Bilet nie jest tani, ale pociągi i autobusy pozwalają mi funkcjonować bez samochodu. Nie płacę za parking, ubezpieczenie, paliwo ani serwis. Przy moim stylu życia transport publiczny jest tańszy i mniej stresujący.
Najdroższe rzeczy nie zawsze są warte ceny. Restauracja może być bardzo kosztowna i przeciętna. W Szwajcarii nauczyłem się, że wysoka cena nie zwalnia mnie z porównywania jakości.
Jaka szwajcarska zasada początkowo cię dziwiła, a dziś jest naturalna?
Cisza i planowanie. W Bangalore hałas jest częścią miasta, a wiele rzeczy dzieje się spontanicznie. W pierwszym szwajcarskim mieszkaniu dziwiło mnie, że sąsiedzi naprawdę zwracają uwagę na pranie, odkurzanie albo głośną rozmowę późnym wieczorem.
Na początku czułem się obserwowany. Później zrozumiałem, że mieszkanie w budynku oznacza dzielenie przestrzeni akustycznej z innymi. Sam zacząłem doceniać, że w nocy jest spokojnie i mogę się wyspać.
Podobnie jest z umawianiem spotkań. W Indiach mogłem zadzwonić do znajomego i zaproponować kolację za godzinę. W Szwajcarii często ustalamy termin kilka dni wcześniej. Wydawało mi się to chłodne, ale ma też zaletę: ludzie szanują ustalony czas i rzadziej odwołują w ostatniej chwili.
Nie stałem się całkowicie szwajcarski. Nadal lubię spontaniczne spotkania i głośne rodzinne rozmowy. Po prostu nauczyłem się rozpoznawać, w jakiej przestrzeni obowiązują inne zasady.
Jaki mit o Szwajcarii okazał się nieprawdziwy?
Największy mit mówi, że każdy pracownik IT w Szwajcarii szybko staje się bogaty. Pensje są wysokie, ale koszty również. Jeżeli ktoś mieszka sam w Zugu albo Zurychu, często je na mieście i nie ma planu oszczędzania, może po kilku latach mieć znacznie mniej kapitału, niż sugerowałaby jego pensja.
Drugi mit to przekonanie, że wszystko działa idealnie i natychmiast. Administracja jest uporządkowana, ale proces pozwolenia może trwać, ubezpieczyciel może poprosić o dodatkowy dokument, a właściciel mieszkania może nie odpowiedzieć na wiadomość. Szwajcaria ma procedury, ale nadal pracują w nich ludzie.
Nieprawdziwe jest również to, że społeczeństwo jest całkowicie zamknięte wobec obcokrajowców. Poznanie bliskich szwajcarskich znajomych wymaga czasu, lecz większość ludzi, których spotkałem, była uprzejma i pomocna. Problemem częściej jest dystans i język niż otwarta niechęć.
Nie twierdzę, że dyskryminacja nie istnieje. Jako osoba z Indii czasami czuję, że muszę dłużej udowadniać swoje kompetencje. Nie jest to jednak cała historia mojego życia w Szwajcarii.
Co jest przereklamowane, a co niedocenione w szwajcarskim stylu życia?
Przereklamowane jest przekonanie, że wysoki dochód powinien automatycznie prowadzić do bardzo drogiego stylu życia. W moim otoczeniu wiele osób zmienia samochody, mieszkania i sprzęt razem z każdą podwyżką. To może wyglądać atrakcyjnie, ale szybko ogranicza możliwość zmiany pracy albo zrobienia przerwy.
Niedoceniona jest przewidywalność. Wiem, kiedy dostanę pensję, ile mam urlopu, jakie składki zostały potrącone i gdzie znajdują się moje środki emerytalne. Nie wszystko jest proste, ale większość rzeczy można sprawdzić.
Niedoceniona jest również bliskość natury. Po pracy mogę w krótkim czasie znaleźć się nad jeziorem albo na szlaku. W Bangalore dojazd do spokojnego miejsca często zajmował dużo czasu. Tutaj nawet krótki spacer naprawdę pozwala odłączyć się od komputera.
Przereklamowana bywa natomiast idea absolutnego porządku. Pociągi też się spóźniają, projekty IT też mają chaos, a ludzie również popełniają błędy. Różnica polega na tym, że problemy częściej są dokumentowane i analizowane.
Co zrobiłbyś inaczej, gdybyś zaczynał od nowa?
Od pierwszego dnia uczyłbym się niemieckiego bardziej systematycznie. Praca po angielsku dała mi fałszywe poczucie, że język lokalny nie jest potrzebny. Dopiero później zobaczyłem, ile codziennych sytuacji staje się prostszych, gdy rozumiem pisma i rozmowy.
Nie kupowałbym tylu rzeczy do pierwszego tymczasowego pokoju. Przyjechałem z dwiema walizkami i chciałem szybko zbudować normalny dom. Po kilku miesiącach przeprowadzałem się i część mebli oraz sprzętu musiałem sprzedać za niewielką część ceny.
Wcześniej zacząłbym wpłacać do trzeciego filaru. Przez pierwszy rok odkładałem pieniądze na zwykłym koncie, ponieważ nie rozumiałem szwajcarskiego systemu. Bałem się zablokować środki. Rozsądna rezerwa była potrzebna, ale część pieniędzy mogła pracować efektywniej.
Dokładniej negocjowałbym również pierwszą pensję. Byłem tak zadowolony z możliwości wyjazdu, że bałem się zadawać pytania o wynagrodzenie, plan emerytalny i premię. Dzisiaj wiem, że profesjonalna negocjacja nie oznacza braku wdzięczności.
Co najbardziej zaskoczyło cię w szwajcarskiej kulturze pracy?
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wyraźnie oddziela się odpowiedzialność od samego wysiłku. W Indiach długie godziny często były dowodem zaangażowania. Tutaj większe znaczenie ma to, czy zadanie zostało dobrze zaplanowane, udokumentowane i wykonane bez tworzenia problemów dla innych zespołów.
Nie oznacza to, że nikt nie pracuje po godzinach. W fintechu zdarzają się trudne wdrożenia i incydenty. Jednak regularne siedzenie do późna nie jest automatycznie powodem do dumy. Menedżer może zapytać, dlaczego proces wymaga ciągłych nadgodzin.
Zaskoczyła mnie także bezpośredniość informacji zwrotnej. Ktoś może powiedzieć, że moje rozwiązanie jest zbyt skomplikowane albo źle udokumentowane, a godzinę później normalnie iść ze mną na lunch. Na początku odbierałem krytykę bardziej osobiście.
Doceniam również niezależność. Otrzymuję cel i ograniczenia, ale nie muszę prosić o zgodę na każdą techniczną decyzję. Ta swoboda działa tylko wtedy, gdy potrafię wyjaśnić wybór i przyjąć odpowiedzialność za rezultat.
Jakiej rady udzieliłbyś specjaliście IT przeprowadzającemu się jutro do Zugu?
Nie podejmuj decyzji wyłącznie na podstawie pensji brutto. Poproś o przykład wypłaty, sprawdź podatek źródłowy, drugi filar, koszt ubezpieczenia i prawdziwe ceny mieszkań. Różnica między pokojem we wspólnym mieszkaniu a własnym lokalem może całkowicie zmienić poziom oszczędności.
Jeżeli pochodzisz spoza UE lub EFTA, upewnij się, że firma naprawdę rozumie procedurę pozwolenia. Sama dobra wola menedżera nie wystarczy. Zapytaj, kto przygotowuje dokumenty, jakie są warunki i co stanie się z pozwoleniem w przypadku zmiany stanowiska.
Nie kupuj od razu samochodu. Przez kilka miesięcy korzystaj z pociągów, autobusów i roweru. Dopiero później oceń, czy rzeczywiście go potrzebujesz. W Zugu samochód może być bardziej kosztem i problemem parkingowym niż symbolem wygody.
Zacznij uczyć się niemieckiego, nawet jeżeli cały zespół mówi po angielsku. I nie wydawaj pierwszej wysokiej pensji tak, jakby każda kolejna była gwarantowana. Najpierw zbuduj rezerwę, zrozum swój system emerytalny i dopiero później podnoś standard życia.
Czy planujesz zostać w Szwajcarii na stałe?
Nie mam jeszcze ostatecznej odpowiedzi. Zawodowo Szwajcaria daje mi bardzo dużo: ciekawe projekty, wysokie wynagrodzenie, stabilność i międzynarodowe środowisko. Finansowo również jestem w stanie osiągnąć cele znacznie szybciej niż wcześniej.
Z drugiej strony rodzice są w Bangalore i z każdym rokiem mocniej myślę o odległości. Lot do Indii nie jest weekendowym wyjazdem. Jeżeli wydarzy się coś pilnego, potrzebuję czasu na podróż. To jedna z przyczyn, dla których trzymam fundusz awaryjny również na natychmiastowy bilet.
Myślę o pozostaniu co najmniej przez kilka kolejnych lat. Chcę rozwinąć się w kierunku senior developera albo architekta, poprawić niemiecki i zbudować większy kapitał. Później będę mógł zdecydować z większą swobodą.
Nie traktuję powrotu do Indii jako porażki ani pozostania w Szwajcarii jako jedynego sukcesu. Chcę mieć wybór. Właśnie dlatego oszczędzam i nie buduję życia opartego na maksymalnych stałych kosztach.
Zug daje mi niskie podatki i dobre możliwości zawodowe, ale prawdziwą różnicę w budżecie robi to, że dzielę mieszkanie. Wysoka pensja pomaga dopiero wtedy, kiedy nie podnoszę wszystkich kosztów razem z nią.