O moim życiu w Szwajcarii
Mam na imię Elena, mam 38 lat i pochodzę z okolic Iași w Rumunii. Pracuję w systemie rotacyjnym: czternaście dni spędzam w kantonie Bern, mieszkając w domu podopiecznej, a kolejne czternaście dni jestem w Rumunii. W domu mieszkam z rodzicami w naszym własnym mieszkaniu. Nie mam dzieci i nie jestem zamężna, dlatego to ja pokrywam znaczną część kosztów wspólnego gospodarstwa i pomagam rodzicom.
Jestem zatrudniona przez szwajcarską agencję posiadającą zezwolenie na leasing personelu. Nie wykonuję zabiegów pielęgniarskich ani czynności zastrzeżonych dla personelu medycznego. Pomagam w codziennym funkcjonowaniu: przygotowuję posiłki, robię zakupy, dbam o porządek, towarzyszę podczas spacerów, przypominam o planie dnia i reaguję, gdy potrzebna jest pomoc Spitex albo lekarza.
W Szwajcarii nie płacę czynszu. Mam własny pokój w domu podopiecznej, a podstawowe posiłki są zapewnione. To bardzo zmienia mój budżet, ponieważ przy pensji 4400 brutto normalny najem w kantonie Bern pochłonąłby dużą część wypłaty. Z drugiej strony przez połowę miesiąca praktycznie mieszkam w miejscu pracy. Granica między czasem prywatnym a dyżurem potrafi być wtedy bardzo cienka.
Finansowo wyjazd nadal mi się opłaca. Zarabiam znacznie więcej niż przy podobnej pracy w Rumunii i co miesiąc wysyłam do domu około 1600. Cena nie jest jednak wyłącznie finansowa. Co dwa tygodnie pakuję walizkę, żegnam się z rodziną i zaczynam na nowo dostosowywać do rytmu innego domu.
Zarobki (miesięcznie)
Elena – opiekunka live-in zatrudniona przez szwajcarską agencję
- Brutto
- 4 400 CHF
- Netto
- 3 492 CHF
- 13. pensja
- Nie
- Pensum
- 100%
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
| Składnik | CHF / miesiąc | CHF / rok | Notatki |
|---|---|---|---|
| Stała pensja podstawowa | 4 050 CHF | 48 600 CHF | Otrzymuję stałą pensję miesięczną mimo rotacji 14/14. Grafik jest rozliczany w skali całego okresu zatrudnienia. |
| Średnie dodatki za gotowość, wieczory i weekendy | 350 CHF | 4 200 CHF | Ta część zmienia się w zależności od grafiku. Czas gotowości i rzeczywiste interwencje muszą być zapisane oddzielnie. |
| Zakwaterowanie i podstawowe posiłki | 0 CHF | 0 CHF | Mam własny pokój i podstawowe wyżywienie bez potrącenia z mojej pensji gotówkowej. |
| Suma brutto | 4 400 CHF | 52 800 CHF |
Miesięczne odliczenia i opłaty
| Pozycja | % brutto | CHF / miesiąc | Notatki |
|---|---|---|---|
| AHV, IV i EO | 5,3% | − 233 CHF | Z mojej pensji potrącane są obowiązkowe składki na pierwszy filar, ubezpieczenie rentowe i rekompensatę dochodu. |
| ALV – ubezpieczenie od bezrobocia | 1,1% | − 48 CHF | Składka na ubezpieczenie od bezrobocia jest potrącana bezpośrednio z wypłaty. |
| NBU – ubezpieczenie od wypadków poza pracą | 1,2% | − 53 CHF | Płacę swoją część ubezpieczenia od wypadków poza godzinami pracy. Dokładna stawka wynika z polisy agencji. |
| BVG – drugi filar | − 160 CHF | Agencja zgłasza mnie do funduszu emerytalnego. Kwota jest modelowa i zależy od planu oraz ubezpieczonego wynagrodzenia. | |
| Podatek źródłowy – taryfa A0N | 9,4% | − 413 CHF | Jestem osobą samotną, bez dzieci i nie płacę podatku kościelnego. Podatek jest potrącany przez pracodawcę w kantonie Bern. |
| Suma odliczeń | 17,0% | − 908 CHF | |
| Wynagrodzenie netto | 3 492 CHF |
Podsumowanie budżetu
- Łączne netto
- 3 492 CHF
- Koszty życia (miesięcznie)
- −1 434 CHF
- Oszczędności 59% dochodu netto
- 2 058 CHF
Koszty życia (miesięcznie)
| Kategoria | Kwota | Udział |
|---|---|---|
| Ubezpieczenie zdrowotne KVG Jestem ubezpieczona w Szwajcarii jako osoba pracująca tutaj i mieszkająca w Rumunii. Mam również zarejestrowane prawo do korzystania z leczenia w Rumunii zgodnie z koordynacją systemów. | 310 CHF | |
| Fundusz awaryjny Odkładam pieniądze na nagły powrót do Rumunii, przerwę między zleceniami, leczenie albo większą naprawę w domu. | 250 CHF | |
| Prywatne oszczędności emerytalne Nie chcę polegać wyłącznie na przyszłych świadczeniach z dwóch krajów. Odkładam niewielką, ale regularną kwotę na własnym rachunku oszczędnościowym. | 150 CHF | |
| Przejazdy Rumunia–Szwajcaria Najczęściej jeżdżę prywatnym busem. Pełny średni koszt jest wyższy, ale agencja zwraca mi część wydatków na przejazdy rotacyjne. | 140 CHF | |
| Własne jedzenie i drobne zakupy w Szwajcarii Kupuję kawę, owoce, przekąski oraz kilka produktów rumuńskich. Nie wydaję pełnego budżetu żywnościowego, ponieważ podstawowe posiłki mam zapewnione. | 120 CHF | |
| Spotkania, kawa i drobne przyjemności W tygodniach spędzanych w Rumunii spotykam się z rodziną i znajomymi. W Szwajcarii czasami wychodzę na kawę, gdy mam rzeczywiście wolne popołudnie. | 120 CHF | |
| Kosmetyki, leki bez recepty i środki osobiste W tej kwocie mieszczą się moje kosmetyki, środki higieniczne, witaminy i drobne zakupy w aptece. | 100 CHF | |
| Prezenty, naprawy i wydatki nieregularne Ta rezerwa pokrywa prezenty, drobne naprawy w mieszkaniu rodziców i wydatki, które trudno przypisać do jednego zwykłego miesiąca. | 100 CHF | |
| Ubrania i obuwie Nie kupuję ubrań co miesiąc, ale odkładam średnią kwotę. Do pracy potrzebuję wygodnego obuwia i odzieży, którą łatwo prać. | 70 CHF | |
| PostFinance – konto i dopłata za miejsce zamieszkania za granicą Za podstawowy pakiet płacę 5, a jako klientka mieszkająca poza Szwajcarią ponoszę dodatkową opłatę. Konto służy mi głównie do otrzymywania pensji i opłacania szwajcarskich rachunków. | 30 CHF | |
| Telefon yallo Europe Mam abonament działający w Szwajcarii i europejskiej strefie roamingowej. Dzięki temu nie zmieniam karty przy każdym przejeździe między krajami. | 28 CHF | |
| Opłata za przelew Wise Przelewam franki i wymieniam je na leje przez Wise. Przed zatwierdzeniem zawsze sprawdzam dokładną opłatę oraz kwotę, która trafi na rumuńskie konto. | 12 CHF | |
| Rumuńska karta prepaid Utrzymuję tani rumuński numer do kontaktu z lokalnymi urzędami, przychodnią i usługodawcami. | 2 CHF | |
| Zakwaterowanie w Szwajcarii Mam własny pokój w domu podopiecznej i nie płacę czynszu. Agencja nie potrąca mi z pensji opłaty za zakwaterowanie. | 1 CHF | |
| Podstawowe wyżywienie w Szwajcarii Jem podstawowe posiłki razem z podopieczną. Sama kupuję tylko swoje przekąski, kawę, kosmetyki i produkty, których nie używa się we wspólnym gospodarstwie. | 1 CHF | |
| Suma miesięcznie | 1 434 CHF | 100% |
Ubezpieczenie zdrowotne
- Model
- Standard (swobodny wybór lekarza)
- Franszyza
- 300 CHF
- Składka
- 310 CHF/mies.
Płacę około 310 miesięcznie za szwajcarskie ubezpieczenie zdrowotne. Dokładna składka dla osoby mieszkającej w Rumunii zależy od wybranego ubezpieczyciela i zasad dla osób zamieszkałych w UE. Nie wybierałam polisy wyłącznie według najniższej ceny, ponieważ połowę czasu spędzam poza Szwajcarią. Mam franczyzę 300. Przy moich zarobkach wyższa franczyza obniżyłaby składkę, ale nie chcę ryzykować, że w miesiącu z przerwą między zleceniami będę musiała nagle zapłacić bardzo duży rachunek. Wolę wyższy stały koszt i bardziej przewidywalne wydatki. Zarejestrowałam dokument umożliwiający mi korzystanie z leczenia w Rumunii. Nie płacę pełnych obowiązkowych składek zdrowotnych równolegle w dwóch krajach tylko dlatego, że regularnie przekraczam granicę. Najwięcej czasu zajęło mi zrozumienie, który urząd odpowiada za poszczególne dokumenty. Dentystę i część zwykłych badań wykonuję w Rumunii, kiedy jestem w domu. Nie dlatego, że wszystko w Szwajcarii jest złe, tylko dlatego, że łatwiej mi porozmawiać z lekarzem po rumuńsku i koszty stomatologiczne są znacznie niższe.
Suma składek 310 CHF/mies.
Konto do wynagrodzenia
Pakiet Smart dla osoby mieszkającej za granicą
- Pakiet podstawowy
- 5 CHF miesięcznie
- Dopłata dla klientki za granicą
- 25 CHF miesięcznie
- Przelewy do Rumunii
- Przez Wise
Z tego konta opłacam ubezpieczenie i inne szwajcarskie rachunki.
Mieszkam oficjalnie w Rumunii, dlatego bank pobiera dodatkową opłatę.
Nie wykonuję zwykłego przelewu walutowego bez wcześniejszego porównania kursu.
Moja opinia o PostFinance: Konto jest wygodne do otrzymywania szwajcarskiej pensji, ale jako osoba mieszkająca za granicą płacę więcej niż zwykły klient w Szwajcarii. Łączny koszt wynosi około 30 miesięcznie. Nie używam banku do wymiany dużych kwot na leje, ponieważ najpierw porównuję pełny koszt transferu.
Telefon używany w dwóch krajach
yallo Europe
- Miesięczna cena
- 27.90 CHF
- Szwajcaria
- Nielimitowany internet
- Rumunia
- Strefa europejska
Korzystam z aktualnej ceny promocyjnej abonamentu.
Rozmawiam z rodziną przez wideo bez pilnowania każdego gigabajta.
Ten sam numer działa podczas mojego pobytu w domu.
Moja opinia o yallo: Najważniejsze jest dla mnie to, że nie muszę zmieniać szwajcarskiej karty co dwa tygodnie. Internet działa zarówno w Szwajcarii, jak i podczas pobytu w Rumunii. Nadal utrzymuję tani rumuński numer, ponieważ jest powiązany z lokalnymi urzędami, przychodnią i niektórymi usługami.
Przelewy do Rumunii
Wymiana CHF na RON
- Miesięczny przelew
- Około 1600 CHF
- Przeciętny koszt
- Około 12 CHF
- Najważniejsza informacja
- Kwota końcowa w RON
Wysyłam jedną większą kwotę zamiast wielu małych przelewów.
Opłata nie jest stała i sprawdzam ją przed każdym transferem.
Porównuję to, ile pieniędzy rzeczywiście otrzyma rodzina.
Moja opinia o Wise: Wise jest dla mnie bardziej przejrzysty niż zwykły przelew walutowy. Widzę opłatę, kurs i kwotę końcową przed zatwierdzeniem. Nie zakładam jednak, że zawsze będzie najtańszy, dlatego przy większym przelewie nadal sprawdzam dostępne opcje.
Przejazdy rotacyjne
Bus Rumunia–Szwajcaria
- Częstotliwość
- Dwa przejazdy w miesiącu
- Mój średni koszt
- 140 CHF miesięcznie
- Bagaż
- Większy niż w samolocie
Jadę do Szwajcarii i wracam po zakończeniu rotacji.
Agencja zwraca część ceny przejazdu.
Mogę zabrać rzeczy potrzebne na dwa tygodnie bez drogiego dopłacania.
Moja opinia o Prywatny przewoźnik: Bus jest męczący, ale praktyczny. Podróż trwa długo, za to przewoźnik odbiera mnie bliżej domu i dowozi w okolice miejsca pracy. Samolot wybieram tylko wtedy, gdy znajdę dobrą cenę albo muszę wrócić szybciej.
Dodatkowe informacje
- Kanton
- Bern (BE)
- Miasto
- Burgdorf
- Typ rodziny
- 👤 Singiel
- Wiek dorosłych
- 38
- Dzieci
- 0
- Pozwolenie na pobyt
- Pozwolenie G (transgraniczne)
- Mieszkanie
- Wynajem
- Umowa o pracę
- Na czas nieokreślony
- Języki
- NiemieckiB1AngielskiA2
- Kraj pochodzenia
- Rumunia
Pytania i odpowiedzi
Dlaczego wybrałaś system dwa tygodnie w Szwajcarii i dwa tygodnie w Rumunii?
Na początku chciałam znaleźć zwykłą pracę na stałe w Szwajcarii, ale szybko zobaczyłam, że przy moich kwalifikacjach i języku musiałabym wynająć pokój, opłacić całe życie tutaj i prawdopodobnie widywać rodziców kilka razy w roku. Model rotacyjny wydawał mi się kompromisem. Przez dwa tygodnie intensywnie pracuję, a potem mam dwa tygodnie w domu.
W praktyce nie jest to tak równe emocjonalnie, jak wygląda w kalendarzu. Pierwsze dwa dni w Rumunii często przeznaczam na sen, pranie, dokumenty i załatwianie rzeczy, które nagromadziły się podczas mojej nieobecności. Dopiero później czuję, że naprawdę wróciłam. Pod koniec pobytu zaczynam już myśleć o kolejnym wyjeździe i sprawdzać, czy mam wszystkie leki, ubrania oraz bilety.
Finansowo system ma sens, ponieważ nie płacę szwajcarskiego czynszu. Gdybym przy tej samej pensji musiała wynajmować mieszkanie przez cały miesiąc, wysyłałabym do domu znacznie mniej. W Rumunii mamy własne mieszkanie, więc utrzymuję jedno prawdziwe gospodarstwo domowe, a w Szwajcarii korzystam z pokoju zapewnionego przy pracy.
Nie wiem, czy będę tak pracować przez następne dziesięć lat. Na razie zdrowie mi pozwala, a rodzice potrzebują wsparcia. Ten model daje mi pieniądze i czas w domu, ale wymaga ciągłego przestawiania całego życia.
Czy praca live-in naprawdę oznacza opiekę przez 24 godziny na dobę?
Nie powinna oznaczać dwudziestu czterech godzin rzeczywistej pracy. Mieszkam w domu podopiecznej i jestem blisko, ale mam zapisany czas pracy, przerwy, czas gotowości oraz dni wolne. Jeżeli w nocy wydarzy się coś nagłego i muszę wstać, zapisuję interwencję. Sam fakt, że śpię w pokoju obok, nie może automatycznie zamieniać całej nocy w bezpłatny dyżur.
Najtrudniejsze jest to, że starsza osoba i jej rodzina nie zawsze rozumieją tę granicę. Skoro jestem w domu, łatwo poprosić mnie o jeszcze jedną herbatę, poszukanie okularów albo przygotowanie czegoś przed snem. Jedna prośba nie jest problemem. Problem zaczyna się, gdy takich drobnych rzeczy jest kilkanaście i każda odbywa się poza uzgodnionym czasem.
Dlatego wolę pracować przez agencję, która zapisuje zakres zadań i reaguje, kiedy sytuacja podopiecznej się zmienia. Jeżeli osoba zaczyna wymagać stałej opieki nocnej albo czynności medycznych, jedna opiekunka w systemie live-in nie jest właściwym rozwiązaniem. Wtedy potrzebny jest dodatkowy personel lub Spitex.
Sformułowanie „opieka 24h” brzmi dobrze w reklamie, ale może wprowadzać rodzinę i pracownicę w błąd. Ja jestem obecna w domu, lecz nadal jestem pracownikiem, który musi spać, odpoczywać i mieć czas prywatny.
Jak wygląda twój zwykły dzień u podopiecznej?
Wstaję przed siódmą, ale nie zaczynam od razu od pracy. Najpierw mam chwilę dla siebie i sprawdzam wiadomości z Rumunii. Później przygotowuję śniadanie, pomagam ustalić plan dnia i sprawdzam, czy podopieczna pamięta o umówionej wizycie albo przyjeździe Spitex.
W ciągu dnia robię zakupy, gotuję, sprzątam lekkie rzeczy i towarzyszę podczas spaceru. Nie prowadzę dużego domu jak hotel. Zakres obowiązków jest zapisany w umowie. Jeżeli rodzina chce gruntownego sprzątania, mycia wszystkich okien albo pracy w ogrodzie, agencja powinna ustalić to oddzielnie.
Duża część opieki polega na obecności. Czasami siedzimy przy stole i rozmawiamy, czasami rozwiązujemy krzyżówki, a czasami podopieczna chce po prostu wiedzieć, że ktoś jest w pobliżu. Ta praca bywa spokojna fizycznie, ale psychicznie wymaga cierpliwości. Trzeba odpowiadać na podobne pytania bez pokazywania zniecierpliwienia.
Wieczorem przygotowuję kolację i pomagam uporządkować rzeczy potrzebne na noc. Potem mam czas dla siebie. Zamykam drzwi do pokoju, rozmawiam z rodzicami i oglądam coś po rumuńsku. Bez tego trudno byłoby mi zachować poczucie, że nadal mam własne życie.
Jak odróżniasz opiekę domową od pracy medycznej?
Nie jestem pielęgniarką i nie udaję, że nią jestem. Mogę przypomnieć, że przyszedł czas na leki, ale nie zmieniam samodzielnie dawkowania i nie podejmuję decyzji medycznych. Nie wykonuję zastrzyków, skomplikowanych opatrunków ani innych czynności, do których potrzebne są odpowiednie kwalifikacje.
W domu regularnie pojawia się Spitex. Pracownica medyczna zajmuje się tym, czego ja nie powinnam robić, ocenia stan podopiecznej i przekazuje zalecenia. Dzięki temu mam też kogo zapytać, jeśli widzę zmianę zachowania, apetytu albo mobilności.
Presja czasami pojawia się ze strony rodziny. Ktoś mówi: to tylko jedna tabletka albo prosty opatrunek. W takich momentach trzymam się zasad. Jeżeli zrobię coś poza zakresem i stanie się problem, odpowiedzialność może spaść na mnie. Dobra wola nie zastępuje kwalifikacji.
Uważam, że uczciwe rozdzielenie ról chroni również starszą osobę. Opiekunka może być świetna w codziennym towarzyszeniu, ale stan zdrowia powinien oceniać wykwalifikowany personel.
Jak policzona jest twoja pensja w systemie rotacyjnym?
Mam stałą miesięczną pensję 4050 brutto oraz średnio około 350 dodatków za gotowość, pracę wieczorną i weekendy. W sumie przyjmuję 4400 brutto miesięcznie. Nie oznacza to, że każda rotacja wygląda identycznie. W jednym miesiącu mam więcej interwencji, a w innym mniej.
Najważniejsze jest dla mnie to, że agencja prowadzi ewidencję czasu. Zapisuję początek i koniec pracy, rzeczywiste interwencje podczas gotowości oraz zmiany w grafiku. Nie zgadzam się na rozliczenie w stylu: mieszkasz w domu, więc wszystko jest już zawarte w jednej kwocie.
Z pensji potrącane są składki społeczne, drugi filar, ubezpieczenie wypadkowe i podatek źródłowy. Agencja nie pobiera ode mnie dodatkowej prowizji za znalezienie podopiecznej. Jej wynagrodzenie jest elementem umowy z klientem, a nie ukrytą opłatą odejmowaną od mojego przelewu.
Po potrąceniach dostaję około 3492. Ubezpieczenie zdrowotne opłacam już sama z konta. Dlatego nie mówię rodzinie w Rumunii, że zarabiam 4400 do wydania. Kwota brutto i pieniądze, którymi naprawdę dysponuję, to dwie różne rzeczy.
Dlaczego wysyłasz do Rumunii aż 1600 miesięcznie?
To nie jest kieszonkowe dla jednej osoby. Z tych pieniędzy pokrywamy opłaty za mieszkanie, żywność dla trzech osób, leki rodziców, drobne naprawy i część większych zakupów. Rodzice mają własne świadczenia, ale nie wystarczają one na wszystko bez ciągłego liczenia.
Nie wydajemy całych 1600 w każdym miesiącu. Część zostaje na koncie jako rezerwa. W jednym roku trzeba naprawić ogrzewanie, w innym wymienić pralkę albo zapłacić za prywatne badania. Wolę odkładać wcześniej niż później organizować pilny przelew i płacić więcej.
Na początku wysyłałam pieniądze kilka razy w miesiącu, za każdym razem gdy ktoś zadzwonił. Nie miałam wtedy kontroli nad budżetem. Teraz robimy jeden większy przelew i ustalamy, co musi zostać zapłacone. Jeżeli pojawia się wyjątkowy wydatek, rozmawiamy o nim oddzielnie.
Pomaganie rodzinie jest dla mnie naturalne, ale nauczyłam się zostawiać również pieniądze dla siebie. Jeżeli nie mam funduszu awaryjnego i stracę zlecenie, po miesiącu sama będę potrzebowała pomocy.
Dlaczego korzystasz z Wise zamiast zwykłego przelewu bankowego?
Na początku robiłam przelew bezpośrednio ze szwajcarskiego banku na konto rumuńskie. Widziałam prowizję, ale nie zwracałam wystarczającej uwagi na kurs wymiany. Dopiero po kilku miesiącach porównałam, ile lejów rzeczywiście trafia do rodziny przy tej samej kwocie we frankach.
Wise pokazuje mi opłatę i kwotę końcową przed zatwierdzeniem. Przy moim zwykłym przelewie przyjmuję około 12 kosztu, ale nie zapisuję tej wartości jako stałej na zawsze. Opłata i kurs mogą się zmieniać, dlatego sprawdzam je za każdym razem.
Nie trzymam całych oszczędności w aplikacji transferowej. Służy mi ona do wymiany i wysłania pieniędzy, a główne konto mam w banku. W Rumunii rodzice otrzymują leje na lokalne konto i płacą z niego rachunki.
Najważniejsza lekcja była prosta: tani przelew nie oznacza tylko niskiej widocznej prowizji. Trzeba porównać również kurs oraz kwotę, którą otrzyma druga osoba.
Jak wygląda utrzymywanie dwóch gospodarstw domowych?
Formalnie nie wynajmuję drugiego mieszkania w Szwajcarii, ale i tak mam rzeczy w dwóch krajach. W Rumunii jest mój dom, ubrania, dokumenty i większość życia prywatnego. W Szwajcarii trzymam drugi zestaw kosmetyków, odzież roboczą, ładowarki, leki i drobiazgi potrzebne podczas rotacji.
Najbardziej męczy mnie ciągłe sprawdzanie, czego zapomniałam. Raz zostawiłam w Rumunii okulary, innym razem ważny dokument. Nie mogłam po prostu wrócić po rzecz następnego dnia. Z czasem stworzyłam listę i część przedmiotów kupiłam podwójnie.
Koszty rumuńskiego mieszkania istnieją bez względu na to, czy jestem tam dwa tygodnie, czy cały miesiąc. Trzeba zapłacić czynsz administracyjny, media, internet, leki i bieżące naprawy. Nie mogę powiedzieć rodzicom, żeby przez dwa tygodnie niczego nie używali, bo mnie nie ma.
Z drugiej strony nie płacę szwajcarskiego najmu, co jest największą korzyścią całego systemu. Gdybym utrzymywała pełne mieszkanie w obu krajach, finansowy sens tej pracy byłby znacznie mniejszy.
Czy czujesz się samotna podczas pobytu w Szwajcarii?
Tak, szczególnie wieczorami. W ciągu dnia jestem zajęta, rozmawiam z podopieczną, przyjeżdża Spitex albo ktoś z rodziny. Kiedy dom cichnie, bardzo wyraźnie czuję, że jestem w cudzej przestrzeni i daleko od własnego życia.
Nie mogę też zaprosić znajomych tak swobodnie jak do własnego mieszkania. Nawet gdy mam wolne, nadal muszę szanować dom podopiecznej. Czasami wychodzę na spacer lub kawę, ale nie zawsze mam w pobliżu inne opiekunki, z którymi mogłabym się spotkać.
Rozmowy wideo pomagają, lecz mają swoje granice. Rodzice opowiadają mi, co wydarzyło się w domu, a ja patrzę przez ekran. Bywa, że po zakończeniu rozmowy czuję się bardziej samotna niż wcześniej.
Najlepiej radzę sobie wtedy, gdy mam własny plan: uczę się niemieckiego, ćwiczę, czytam albo wychodzę. Jeśli przez całe dwa tygodnie czekam tylko na powrót do Rumunii, czas płynie bardzo wolno.
Jak podróżujesz między Rumunią a kantonem Bern?
Najczęściej korzystam z prywatnego busa, który jedzie z Rumunii do Szwajcarii i odbiera pasażerów w kilku miastach. Podróż jest długa i męcząca, ale mogę zabrać większy bagaż i nie muszę organizować wielu przesiadek.
Samolot jest szybszy, lecz po doliczeniu dojazdu na lotnisko, bagażu i transportu z lotniska do miejsca pracy nie zawsze wychodzi taniej. W okresach świątecznych ceny potrafią bardzo wzrosnąć. Wtedy czasami rezerwuję podróż kilka miesięcy wcześniej.
Agencja zwraca mi część kosztu, dlatego mój przeciętny wydatek wynosi około 140 miesięcznie. Nie zakładam jednak, że każdy miesiąc będzie identyczny. Gdy muszę wrócić pilnie albo zmienić termin, płacę więcej.
Po nocnej podróży nie powinnam od razu zaczynać długiego dnia pracy. Pilnuję, żeby grafik uwzględniał czas potrzebny na przyjazd i odpoczynek. Kiedyś zgodziłam się rozpocząć pracę prawie bez snu i nie chcę tego powtarzać.
Jak radzisz sobie z językiem niemieckim?
Przyjechałam z podstawowym niemieckim. Znałam słowa związane z jedzeniem, sprzątaniem i prostą pomocą, ale nie potrafiłam prowadzić dłuższej rozmowy. Pierwsza podopieczna mówiła dialektem i przez kilka tygodni rozumiałam znacznie mniej, niż chciałam przyznać.
Najtrudniejsze są sytuacje, w których starsza osoba mówi cicho, zmienia temat albo używa lokalnych słów. Nie wystarczy znać podręcznikowy niemiecki. Muszę też rozumieć, czy ktoś naprawdę prosi o pomoc, żartuje, wspomina przeszłość albo jest zdezorientowany.
Dzisiaj mam poziom około B1. Uczę się przez internet podczas pobytu w Rumunii i zapisuję słowa, które słyszę w pracy. Nie udaję, że wszystko rozumiem. Jeżeli chodzi o zdrowie, lek albo wizytę, proszę o powtórzenie lub dzwonię do agencji.
Język daje mi nie tylko bezpieczeństwo, ale również lepszy kontakt z podopieczną. Kiedy potrafię porozmawiać o jej dzieciństwie albo ulubionych miejscach, nie jestem już tylko osobą wykonującą zadania.
Dlaczego wybrałaś niską franczyzę w ubezpieczeniu zdrowotnym?
Nie mam poważnej choroby, ale mój system pracy jest nieregularny i dużo podróżuję. Nie chciałam wybierać najwyższej franczyzy tylko po to, żeby miesięczna składka wyglądała lepiej. Jeżeli zachorowałabym w okresie bez zlecenia, duży jednorazowy rachunek byłby dla mnie problemem.
Franczyza 300 oznacza wyższą składkę, ale łatwiej mi przewidzieć wydatki. Mam też osobny fundusz awaryjny na udział własny i koszty, których ubezpieczenie nie pokryje.
Część badań i dentystę wykonuję w Rumunii. Nie zakładam jednak, że zawsze będę mogła czekać dwa tygodnie na powrót do domu. Jeżeli potrzebuję lekarza w Szwajcarii, chcę skorzystać z pomocy bez zastanawiania się, czy zapłacę całe 2500 z własnej kieszeni.
Co roku sprawdzam sytuację. Jeśli składka znacząco wzrośnie albo moje zdrowie się zmieni, mogę wybrać inaczej. Nie traktuję franczyzy jako decyzji na całe życie.
Czy musisz płacić pełne składki zdrowotne również w Rumunii?
Nie płacę dwóch pełnych obowiązkowych ubezpieczeń tylko dlatego, że pracuję w jednym kraju i mieszkam w drugim. Moje główne ubezpieczenie wynika z pracy w Szwajcarii. Dokumenty zostały zarejestrowane w Rumunii, żebym mogła korzystać z opieki również w kraju zamieszkania.
Na początku informacje były dla mnie bardzo niejasne. Każda osoba używała innych skrótów, a ja nie wiedziałam, czy mam kontaktować się z ubezpieczycielem, urzędem kantonalnym czy rumuńską kasą. Pomogła mi księgowa agencji, ale sama też zachowałam kopie wszystkich pism.
Prywatne leczenie i dentysta to osobna sprawa. Jeśli idę prywatnie w Rumunii, płacę według lokalnych zasad. Nie oczekuję, że szwajcarska składka automatycznie zwróci każdą usługę wybraną przeze mnie.
Najważniejsze jest ustalenie jednego właściwego systemu i oficjalne zarejestrowanie prawa do świadczeń. Płacenie przypadkowych składek w dwóch krajach nie musi oznaczać lepszej ochrony.
Czy zarobki wynagradzają rozłąkę i trud tej pracy?
Finansowo tak. Po potrąceniach dostaję około 3492, a nie płacę szwajcarskiego czynszu. Mogę wysłać do Rumunii 1600, opłacić swoje ubezpieczenie i nadal odkładać pieniądze. Przy podobnej pracy w Rumunii byłoby to bardzo trudne.
Nie wszystko da się jednak przeliczyć na franki. Nie ma mnie przy rodzicach, gdy pojawia się nagła wizyta u lekarza albo zwykła awaria w domu. Czasami dowiaduję się o problemie dopiero po fakcie, bo nie chcą mnie martwić podczas pracy.
Sama praca też obciąża. Przez dwa tygodnie żyję zgodnie z rytmem innej osoby. Nawet gdy mam czas wolny, nie czuję się tak swobodnie jak we własnym domu. Potem wracam do Rumunii i próbuję w dwa tygodnie nadrobić wszystkie relacje oraz obowiązki.
Na obecnym etapie uznaję, że bilans jest korzystny. Mam konkretny cel: zabezpieczyć rodziców, wyremontować mieszkanie i zbudować własne oszczędności. Gdybym pracowała tylko po to, żeby wydawać całą różnicę, rozłąka nie miałaby dla mnie sensu.
Na co najbardziej trzeba uważać przy wyborze agencji?
Najpierw sprawdzam, kto jest moim pracodawcą. Agencja może tylko pośredniczyć albo może rzeczywiście mnie zatrudniać i wypożyczać do gospodarstwa. To wpływa na umowę, wypłatę, ubezpieczenie i osobę odpowiedzialną za problemy.
W umowie muszą być godziny pracy, zasady gotowości, wynagrodzenie, dni wolne, zakwaterowanie, wyżywienie i koszty podróży. Nie wystarcza zdanie, że wszystkie szczegóły ustali się na miejscu z rodziną. Właśnie takie niejasne szczegóły później powodują największe konflikty.
Nie zgodziłabym się na dużą prowizję potrącaną z każdej pensji za samo znalezienie podopiecznej. Firma zarabia na usłudze świadczonej klientowi. Moje potrącenia powinny wynikać z prawa, ubezpieczeń i jasno opisanych świadczeń, a nie z ukrytych opłat.
Sprawdzam też, czy mam numer alarmowy i osobę kontaktową poza zwykłymi godzinami biura. Problem z podopieczną nie zawsze wydarza się od poniedziałku do piątku między ósmą a siedemnastą.
Co najbardziej zaskoczyło cię w szwajcarskiej kulturze pracy?
Na początku zaskoczyło mnie, jak ważne są zapisy i dokumenty. W Rumunii wiele rzeczy ustalałam ustnie. Tutaj, jeśli zmienia się zakres obowiązków, godziny albo stan podopiecznej, powinnam to zgłosić i zapisać.
Początkowo uważałam, że agencja przesadza, prosząc o dokładne notowanie nocnych interwencji. Później zobaczyłam, że bez zapisu wszystko staje się kwestią pamięci i opinii. Rodzina mówi, że wstawałam raz, ja pamiętam cztery sytuacje, a nikt nie ma dowodu.
Zaskoczyła mnie również punktualność. Jeżeli Spitex zapowiada się na konkretną godzinę, plan dnia układa się wokół tego terminu. W Rumunii łatwiej akceptowałam większe opóźnienia. Tutaj nawet dziesięć minut potrafi zmienić kolejne zadania.
Doceniam jasność, ale czasami tęsknię za większą elastycznością. Nie każdą sytuację starszej osoby da się idealnie dopasować do tabeli. Dobra opieka wymaga zarówno zasad, jak i zwykłego ludzkiego wyczucia.
Co zrobiłabyś inaczej, gdybyś zaczynała od nowa?
Nie przyjęłabym pierwszego zlecenia bez rozmowy z osobą, która pracowała u tej samej rodziny wcześniej. Opis agencji był bardzo ogólny, a na miejscu okazało się, że podopieczna wstaje kilka razy każdej nocy. Po tygodniu byłam wyczerpana.
Wcześniej zaczęłabym też uczyć się niemieckiego. Myślałam, że wystarczy kilka podstawowych zwrotów i tłumacz w telefonie. W opiece rozmowa jest częścią pracy, a nie dodatkiem.
Od pierwszej wypłaty odkładałabym fundusz awaryjny. Na początku wysyłałam prawie wszystko do domu, bo kwota wydawała się ogromna w porównaniu z Rumunią. Kiedy między dwoma zleceniami pojawiła się przerwa, sama nie miałam wystarczającej rezerwy.
Nie woziłabym również tylu rzeczy w każdą stronę. Teraz mam dwa małe zestawy potrzebnych przedmiotów i podróżuję lżej. Po kilkunastu godzinach w busie każda dodatkowa torba zaczyna mieć znaczenie.
Jakiej rady udzieliłabyś kobiecie jadącej pierwszy raz do pracy live-in w Szwajcarii?
Nie jedź wyłącznie na podstawie wiadomości w komunikatorze. Poproś o umowę, nazwę pracodawcy, adres, zakres obowiązków, godziny, zasady nocnej gotowości i informację, kto płaci za podróż. Sprawdź, czy agencja ma prawo prowadzić taką działalność.
Nie przyjmuj określenia „lekka opieka” bez dodatkowych pytań. Zapytaj, czy osoba chodzi samodzielnie, korzysta z toalety, ma demencję, budzi się w nocy i czy w domu pojawia się Spitex. Te szczegóły decydują o tym, jak naprawdę będzie wyglądał dzień.
Zabierz kopie dokumentów i zostaw je również rodzinie. Naucz się kilku zdań potrzebnych w nagłej sytuacji. Nie wstydź się powiedzieć, że czegoś nie rozumiesz albo że zadanie wykracza poza twoje kwalifikacje.
I odkładaj część pieniędzy dla siebie. Wyższa pensja może szybko zniknąć w przelewach do domu. Własna rezerwa nie oznacza, że mniej kochasz rodzinę. Oznacza, że w razie problemu nie zostaniesz całkowicie bez wyboru.
Jak długo chcesz jeszcze pracować w tym systemie?
Myślę o kolejnych trzech albo czterech latach. Chcę dokończyć remont mieszkania rodziców i zgromadzić większą rezerwę. Nie wyznaczyłam jednej daty, ale nie chcę obudzić się za dziesięć lat z przekonaniem, że całe życie spędziłam w autobusie między dwoma krajami.
Rozważam kurs opieki i lepszy niemiecki. Dzięki temu mogłabym znaleźć pracę dzienną albo zatrudnienie w instytucji, gdzie czas pracy jest wyraźniej oddzielony od miejsca zamieszkania. Nie wiem jeszcze, czy byłoby to w Szwajcarii, czy w Rumunii.
Rodzice również będą coraz starsi. Paradoks tej pracy polega na tym, że opiekuję się cudzą starszą osobą, a w tym samym czasie jestem daleko od własnych rodziców. Dzisiaj są jeszcze samodzielni, ale sytuacja może się zmienić.
Na razie kontynuuję, bo mam uczciwą agencję, przewidywalny grafik i rodzinę podopiecznej, która respektuje moje granice. Gdyby te trzy rzeczy się zmieniły, nie zostałabym tylko dlatego, że pensja jest wyższa niż w Rumunii.
Wyższa pensja pozwala mi utrzymać dom i pomagać rodzicom, ale co dwa tygodnie zostawiam jedną część życia, żeby wrócić do drugiej. W tej pracy najważniejsza jest nie tylko stawka, lecz także jasna granica między opieką a całodobową dyspozycyjnością.