O moim życiu w Szwajcarii
Mieszkam w Kleinbasel, prawobrzeżnej dzielnicy Bazylei, w małym mieszkaniu z balkonem nad rzeką. Jestem sama, singielka po trzydziestce, choć jeszcze trochę mi brakuje. Pracuję na oddziale kardiologii interwencyjnej w szpitalu uniwersyteckim, gdzie asystuję przy cewnikowaniach i monitoruję pacjentów po zabiegach. Przedtem byłam trzy lata w Kolonii, ale zarobki i perspektywy kariery skusiły mnie do przeskoku przez granicę. Po ponad roku w Szwajcarii czuję się tu coraz bardziej u siebie, choć bazylejski dialekt wciąż potrafi mnie zaskoczyć w sklepie
Zarobki (miesięcznie)
Pielęgniarka
- Brutto
- 6 800 CHF
- Netto
- 5 736 CHF
- 13. pensja
- Tak
- Pensum
- 100%
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
| Składnik | CHF / miesiąc | CHF / rok | Notatki |
|---|---|---|---|
| Pensja podstawowa (brutto) | 6 200 CHF | 74 400 CHF | Tarif Lohnbuch Pflegefachfrau, poziom 4 |
| Dodatek za zmiany nocne | 360 CHF | 4 320 CHF | ~120 CHF/noc, średnio 3/miesiąc |
| Dodatek za weekendy | 200 CHF | 2 400 CHF | 50 CHF za sobotę/niedzielę |
| Dodatek za certyfikat ACLS | 50 CHF | 600 CHF | Advanced Cardiac Life Support |
| Suma brutto | 6 810 CHF | 81 720 CHF |
Miesięczne odliczenia i opłaty
| Pozycja | % brutto | CHF / miesiąc | Notatki |
|---|---|---|---|
| AHV (emerytura) | 5,3% | − 374 CHF | Alters- und Hinterlassenenversicherung |
| IV (renta inwalidzka) | 1,0% | − 68 CHF | Invalidenversicherung |
| EO (zasiłek dla sierot) | 0,2% | − 13 CHF | Erwerbsersatzordnung |
| ALV (bezrobocie) | 1,0% | − 34 CHF | Nichtberufsunfallversicherung |
| BVG (II filar emerytalny) | 5,1% | − 350 CHF | Berufliche Vorsorge, obowiązkowe |
| Quellensteuer (podatek u źródła) | 2,3% | − 157 CHF | Basel-Stadt, singielka, bez dzieci, bez przynależności religijnej |
| Suma odliczeń | 14,9% | − 996 CHF | |
| Wynagrodzenie netto | 5 814 CHF |
Podsumowanie budżetu
- Łączne netto
- 5 736 CHF
- Koszty życia (miesięcznie)
- −2 720 CHF
- Oszczędności 53% dochodu netto
- 3 016 CHF
Koszty życia (miesięcznie)
| Kategoria | Kwota | Udział |
|---|---|---|
| Czynsz podstawowy 48 m², 2. piętro bez windy, Altbau odnowiony 2019, parkiet, nowa łazienka | 1 280 CHF | |
| Żywność - zakupy podstawowe (Migros, Coop) Świeże produkty, mięso, nabiał, warzywa | 380 CHF | |
| Ubezpieczenie zdrowotne - składka podstawowa Sanitas myFlex COMPLETA, HMO, franszyza 2 500 CHF | 340 CHF | |
| Dodatkowe opłaty (Nebenkosten / NK) Ogrzewanie gazowe, woda ciepła/zimna, śmieci, sprzątanie klatki, oświetlenie | 120 CHF | |
| Żywność - restauracje i lunch Mensa szpitalna 11-14 CHF, restauracja 25-35 CHF | 120 CHF | |
| Transport - abonament TNW Tarifverbund Nordwestschweiz, cały kanton + granica | 85 CHF | |
| Żywność - zakupy w Niemczech (Kaufland) Chemia, , słodycze, płyny - 1x w miesiącu | 70 CHF | |
| Osobiste — ubrania i kosmetyki H&M, Zalando, Decathlon | 70 CHF | |
| Osobiste — fryzjer 1x na 6-8 tygodni, 80-100 CHF | 60 CHF | |
| Fitness — siłownia (Clever Fit) 24/7, Kleinbasel | 55 CHF | |
| Transport - wypożyczanie samochodu (Mobility) 2-3 razy w miesiącu, weekendy | 40 CHF | |
| Żywność — kawa na mieście 3-4x w miesiącu, 4.50-6 CHF za cappuccino | 40 CHF | |
| Media — telefon komórkowy (Swisscom) 5 GB, nieograniczone rozmowy, 100 min do PL | 35 CHF | |
| Ubezpieczenie zdrowotne - udział własny ~300 CHF/rok na wizyty, rozłożone na 12 miesięcy | 300 CHF/rok ≈ 25 CHF/mies. | |
| Suma miesięcznie | 2 720 CHF | 100% |
Mój samochód
AUDI 1.4 T FSI ultra Ambition
- Rok produkcji
- 2014
- Paliwo
- Benzyna
- Silnik
- 1.4 l (1395 cm³)
- Moc
- 150 KM (110 kW)
- Skrzynia biegów
- Manualna
- Napęd
- Napęd na przód
Moje uwagi o kosztach auta w Szwajcarii
Jeśli masz możliwość, większe naprawy samochodu warto zaplanować podczas wyjazdu do Polski. Koszty robocizny i części są tam często znacznie niższe niż w Szwajcarii, dzięki czemu można zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt procent. W Szwajcarii warto wykonywać przede wszystkim obowiązkowe przeglądy, natomiast bardziej kosztowne naprawy, takie jak wymiana sprzęgła, rozrządu, zawieszenia czy elementów układu hamulcowego, często bardziej opłaca się zlecić sprawdzonemu warsztatowi w Polsce.
Koszty telefonu w Szwajcarii
Telefon na abonment
- Miesięczny abonament
- 29.90 CHF
- Polączenia/SMS
- Bez Limitu
- Internet
- 10 GB
bez telefonu
w Szwajcarii
w Szwajcarii
Moja opinia o SALT: Światowa Organizacja Zdrowia (WHO): Zaleca, aby osoby dorosłe ograniczały spożycie soli do mniej niż 5 gramów dziennie (co odpowiada jednej płaskiej łyżeczce i ok. 2000 mg sodu), aby zapobiegać nadciśnieniu tętniczemu oraz chorobom serca. Alternatywy i zamienniki: W przypadku problemów z ciśnieniem popularne staje się zastępowanie tradycyjnej soli solą o obniżonej zawartości sodu (często wzbogaconą o potas i magnez).
Koszt prowadzenia konta bankowego
Moje konto osobiste
- 5 CHF/ miesięcznie
- Prowadzenie konta
- Wypłaty z bankomatu
- Bezpłatne
- Przelewy krajowe
- Bezpłatne
w Szwajcarii UBS
Moja opinia o UBS: Absurdalnie wysokie opłaty: UBS słynie z jednych z najwyższych kosztów prowadzenia standardowych kont osobistych oraz pakietów bankowych w Szwajcarii. Opłaty miesięczne i roczne stale rosną, a bank potrafi naliczać prowizje niemal za każdą dodatkową czynność czy transakcję.
Dodatkowe informacje
- Kanton
- Basel
- Miasto
- Basel
- Typ rodziny
- 👤 Singiel
- Pozwolenie na pobyt
- Pozwolenie B (pobytowe)
- Mieszkanie
- Wynajem
- Powierzchnia
- 48 m²
- Umowa o pracę
- Na czas nieokreślony
- Languages
- EnglishB1GermanB1
Ubezpieczenie zdrowotne
- Model
- HMO (centrum zdrowia)
- Franszyza
- 2 500 CHF
- Składka
- 340 CHF/mies.
⚠️ Przed podpisaniem umowy dokładnie sprawdź, co obejmuje wybrany model (np. Telmed lub HMO), ponieważ w niektórych przypadkach najpierw trzeba skontaktować się z infolinią lub lekarzem pierwszego kontaktu. ⚠️ W przypadku ubezpieczeń dodatkowych (Zusatzversicherung) dokładnie przeczytaj warunki – zakres ochrony i wyłączenia mogą się znacznie różnić.
Suma składek 340 CHF/mies.
Pytania i odpowiedzi
Czy warto brać wysoką franszyzę w ubezpieczeniu zdrowotnym?
Postawiłam na franszyzę 2 500 CHF zamiast standardowej 300 CHF i szczerze mówiąc, to była najlepsza decyzja finansowa. Dzięki temu w portfelu zostaje mi co miesiąc 150 CHF, co w skali roku daje solidne 1 800 CHF oszczędności.
Przez pierwszy rok życia w Szwajcarii nie miałam żadnych problemów zdrowotnych, więc wydałam na lekarzy równe zero. W drugim roku – w maju 2026 – dopadła mnie angina. Wizyta u dr. Müllera na Claraplatz i antybiotyk w aptece kosztowały mnie łącznie 180 CHF. Nawet po tym wydatku, w porównaniu do kosztów niskiej franszyzy, jestem „na plusie” o 1 620 CHF.
Jak to wygląda od kuchni?
Zasada jest prosta: płacisz za wszystko z własnej kieszeni, dopóki nie dobijesz do 2 500 CHF w danym roku kalendarzowym. Po przekroczeniu tej kwoty wchodzi udział własny (10% każdej faktury), ale tylko do limitu 700 CHF. Gdy Twoje wydatki przekroczą 3 200 CHF, ubezpieczyciel bierze już wszystko na siebie.
Dla mnie, jako młodej osoby bez żadnych przewlekłych dolegliwości, ten układ jest oczywisty. Jasne, gdybym chorowała na cukrzycę, astmę, planowała ciążę czy brała regularnie leki, bez zastanowienia wybrałabym franszyzę 300 CHF. Warto też pamiętać, że dzieci do 18. roku życia mają franszyzę 0 CHF, bez względu na opcję wybraną przez rodziców.
Dla porównania sprawdziłam kalkulację na sanitas.ch:
-
Franszyza 300 CHF = 490 CHF miesięcznie.
-
Franszyza 2 500 CHF = 340 CHF miesięcznie.
Różnica to wspomniane 150 CHF miesięcznie. Wystarczy nie chorować poważnie przez 6 lat, żeby „zarobić” na jedną pełną franszyzę. Póki cieszę się zdrowiem, wolę te pieniądze trzymać u siebie niż u ubezpieczyciela.
Jak znalazłaś mieszkanie w Bazylei i ile kosztowało Cię to na starcie?
Szukanie mieszkania zaczęłam jeszcze na dwa miesiące przed przeprowadzką, w styczniu 2024. Zarejestrowałam się na homegate.ch i flatfox.ch, ustawiłam alerty na nowe ogłoszenia w Kleinbasel i Gundeldingen z budżetem do 1 500 CHF. W sumie wysłałam 47 zgłoszeń, dostałam 3 odpowiedzi, a na żywo zaproszono mnie tylko raz. To był strzał w dziesiątkę – 48 metrów, balkon, odnowiony Altbau. Wynajmującym okazała się spółdzielnia mieszkaniowa (Baugenossenschaft Kleinbasel). Wymagali całego stosu dokumentów: wyciągów z konta z trzech ostatnich miesięcy, referencji z pracy w Kolonii, kopii paszportu i permitu B oraz wypełnionego formularza osobowego. Złożyłam wszystko w poniedziałek, a w środę dostałam telefon, że mieszkanie jest moje.
Początkowe wydatki jednak trochę zabolały. Sama kaucja to 4 200 CHF, czyli trzykrotność czynszu. Musiałam sięgnąć do oszczędności, które przywiozłam z Niemiec – miałam odłożone około 8 000 EUR. Reszta wyposażenia? Postawiłam na używane sprzęty z ricardo.ch i tutti.ch (taki szwajcarski odpowiednik OLX). Za łóżko, szafę, stół, krzesła i regał zapłaciłam 1 200 CHF. Do tego nowa lodówka z Ikei w Weil am Rhein (450 CHF), używana pralka (200 CHF) i podstawowe wyposażenie jak pościel czy garnki (300 CHF). Razem na sam start poszło około 6 350 CHF. Szczerze mówiąc, bez tych oszczędności z Niemiec byłoby bardzo ciężko wystartować.
Jak wyglądała Twoja ścieżka zawodowa od Polski przez Niemcy do Szwajcarii?
Moja ścieżka zawodowa zaczęła się na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, gdzie w 2019 roku obroniłam licencjat z pielęgniarstwa. Od razu po dyplomie wyjechałam do Niemiec – język znałam już ze szkoły, a w Monachium mam rodzinę, więc wybór był naturalny. Pracę w Uniklinik Köln znalazłam sama, bezpośrednio przez portal szpitala, bez żadnych pośredników. Spędziłam tam trzy intensywne lata na kardiologii interwencyjnej, gdzie zrobiłam mnóstwo szkoleń i certyfikat ACLS. Zarobki? 3 200 euro „na rękę”. Po opłaceniu 850 euro za pokój w mieszkaniu wspólnym i kosztach życia, zostawało mi miesięcznie około 800 euro oszczędności.
Punkt zwrotny nastąpił w 2023 roku, kiedy odezwała się do mnie koleżanka ze studiów. Podrzuciła temat, że w Bazylei, w szpitalu uniwersyteckim, zarobki to niemal dwukrotność tego, co miałam w Kolonii. Sprawdziłam – faktycznie, szwajcarski taryf dla pielęgniarek z trzyletnim doświadczeniem startował od 6 000 CHF brutto. Zaczęłam działać. W październiku 2023 zarejestrowałam się na stronie USB, a miesiąc później wysłałam komplet dokumentów: CV po niemiecku, list motywacyjny, dyplom z apostille, referencje z Kolonii i certyfikat Goethe C1.
W grudniu miałam pierwszą rozmowę online z kierownikiem oddziału i HR-em. W styczniu 2024 poleciałam na rozmowę na żywo do Bazylei – szpital pokrył wszystko, od pociągu ICE z Kolonii (120 EUR) po hotel Ibis przy dworcu. W lutym podpisałam umowę. Największym wyzwaniem było uznanie dyplomu przez SERI (federalny urząd od edukacji). Proces zajął dwa miesiące, więc do czasu decyzji pracowałam na licencji tymczasowej z nieco niższą stawką (5 800 CHF brutto).
Pierwszego marca 2024 zaczęłam pracę. Przez pierwsze dwa miesiące przechodziłam kurs adaptacyjny dla pielęgniarek z zagranicznymi dyplomami – 80 godzin opłaconych przez szpital, podczas których uczyłam się systemu KISIM, procedur i szwajcarskiego prawa medycznego. W maju w końcu przyszło potwierdzenie z SERI i automatycznie dostałam podwyżkę. Od czerwca 2024 zarabiam 6 800 CHF brutto.
Jak bym porównała oba kraje? W Niemczech jako polska pielęgniarka byłam „jedną z wielu” i to było normą. Tutaj, choć jestem mniejszością, czuję się traktowana z ogromnym szacunkiem. Jasne, koszty życia są wyższe, ale pensja to rekompensuje z nawiązką. W Kolonii odkładałam marne 200 euro miesięcznie, a tutaj udaje mi się odłożyć 900 CHF plus
Czy niemiecki wystarczy, czy trzeba znać szwajcarski dialekt?
W szpitalu oficjalnym językiem jest Hochdeutsch – to twardy wymóg. Dokumentację w systemie KISIM prowadzi się po niemiecku, nasze poranne odprawy czy przekazywanie zmian też odbywają się w tym języku. Z pacjentami bywa różnie: starsze osoby, tak po siedemdziesiątce, często mówią po swojemu, czyli w dialekcie Baseldytsch. Z kolei młodsi albo ludzie z wyższym wykształceniem od razu przełączają się na standardowy niemiecki, gdy tylko słyszą mój akcent. Na mieście – w sklepach, na poczcie czy w urzędach – to już kompletny mix. Często zdarza się, że ja mówię po niemiecku, a sprzedawca odpowiada mi dialektem. Na początku czułam się w tym trochę zagubiona, ale teraz rozumiem już jakieś 60–70% prostych zdań, więc jest coraz lepiej.
Jeśli chodzi o naukę, to trochę w to zainwestowałam:
-
B2-C1 Medizinisches Deutsch: Zrobiłam jeszcze przed przyjazdem przez Goethe-Institut (online, 450 EUR).
-
Kurs adaptacyjny: Marzec-kwiecień 2024, organizowany przez USB i IBF – dla mnie był bezpłatny.
-
Baseldytsch für Anfänger: Obecnie chodzę do Volkshochschule przy Claraplatz 14 (180 CHF za semestr).
-
ACLS (Advanced Cardiac Life Support): Mam w planach na wrzesień 2026 w Schweizerische Herzstiftung (550 CHF).
Czy dialekt jest niezbędny do pracy? Absolutnie nie. Ale jeśli chcesz poczuć się tu trochę bardziej jak u siebie, to zdecydowanie warto go znać. Kiedy rozumiem, co mówi do mnie pani w Migros, czuję się mniej jak „obca”. To niby drobiazg, ale niesamowicie poprawia komfort psychiczny. Bardzo polecam Volkshochschule – to nie jest suche wkuwanie słówek. Na zajęciach uczymy się też historii miasta, kultury i lokalnych zwyczajów, więc za te 180 CHF dostaje się naprawdę dużo wartości.
Co robisz w weekendy i ile to kosztuje?
Bazylea to niby niewielkie miasto, ale lokalizację ma genialną. W godzinę pociągiem jestem w Zurychu, Lucernie, Strasburgu albo Freiburgu. Mam abonament TNW (85 CHF miesięcznie), który obejmuje cały kanton i kawałek granicy z Niemcami i Francją, co bardzo ułatwia życie. Na dalsze trasy po prostu dokupuję bilety.
Mój weekendowy rytm wygląda zazwyczaj tak:
-
Zurych (raz w miesiącu): Wskakuję w pociąg IC. Dzięki abonamentowi płacę tylko za trasę poza kantonem, jakieś 20 CHF w jedną stronę. Spacer po starej dzielnicy, kawa, czasem jakieś muzeum – zamykam się w 50–80 CHF.
-
Aktywnie (raz w miesiącu): Wybieram się na basen Sportbad St. Jakob (8 CHF) albo jadę w góry, w okolicę Jury (ok. 25 CHF za dojazd). Wędrówki są darmowe, a widoki – wiadomo, bezcenne.
-
Niemcy (raz w miesiącu): Tramwajem nr 8 jadę do Weil am Rhein (w cenie abonamentu) na konkretne zakupy w Kauflandzie. Nie traktuję tego jak rozrywkę, ale to też miła odskocznia od codzienności.
-
Kino (raz w miesiącu): Idę do Pathé Küchlin. Bilet kosztuje 22 CHF plus 8 CHF za popcorn, więc razem 30 CHF.
Co dwa, trzy miesiące pozwalam sobie na coś dłuższego: Włochy (Como to 4h pociągiem), Austria (Vorarlberg – 2h) albo Francja (Alzacja – zaledwie 30 minut). Śpię w hostelach (40–60 CHF za noc) i jem na mieście (30–50 CHF dziennie), więc cały weekend wychodzi mnie w granicach 200–300 CHF.
Do tego dochodzi forma: chodzę do Clever Fit na Münchensteinerstrasse (55 CHF miesięcznie), który jest otwarty 24/7. Dzięki temu mogę ćwiczyć 3–4 razy w tygodniu, niezależnie od tego, czy mam zmianę popołudniową, czy nocną. Razem z basenem (dwa wejścia w miesiącu) wydaję na to 80 CHF miesięcznie.
Czy to dużo? W porównaniu do Polski na pewno, ale jeśli zestawić to z Zurychem czy Genewą, to Bazylea wypada całkiem przystępnie – to chyba najtańsze „duże” miasto w Szwajcarii. Jako singielka zarabiająca 5 700 CHF netto, wydając ok. 200 CHF na samą rozrywkę, mam spory komfort. Nie muszę wybierać między przyjemnościami a oszczędnościami – udaje mi się łączyć jedno z drugim.
Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?
Praca w systemie zmianowym oznacza, że właściwie nie mam „typowego dnia”. Wszystko zależy od grafiku, ale pokażę Ci, jak wyglądają dwa zupełnie różne światy: poniedziałek na rano i środa na nocy.
Poniedziałek – zmiana ranna (6:30–14:30)
-
5:30: Pobudka. Szybka jajecznica, kawa z kawiarki i pakowanie kanapki na lunch.
-
6:00: Wychodzę. Tramwajem nr 8 z Kleinhüningen jadę równe 18 minut prosto pod sam szpital.
-
6:25: Przebieram się w szatni, przypinam identyfikator i wchodzę na oddział.
-
6:30: Briefing. Przez kwadrans ustalamy z nocną zmianą, co się działo: kto jest po angioplastyce, komu trzeba zwiększyć dawkę heparyny, kto czeka na przeniesienie na inny oddział.
-
6:45–14:30: Właściwa praca. Przygotowuję salę do cewnikowania, asystuję lekarzowi, podaję leki, kontroluję ciśnienie i EKG, a wszystko na bieżąco wpisuję w system KISIM.
-
14:30: Przekazanie zmiany. Szybkie podsumowanie dla koleżanek, które przejmują dyżur.
-
15:00: Zakupy w Migros przy Claraplatz (mam tam 10 minut spacerem).
-
15:30: Wreszcie dom. Prysznic i jakiś konkretny obiad, typu makaron z warzywami albo sałatka z kurczakiem.
-
16:30–19:00: Czas dla siebie: Netflix, książka albo krótki spacer nad Renem.
-
19:00–20:00: 15 minut z aplikacją do nauki Baseldytsch i planowanie weekendu.
-
22:00: Padam na twarz i idę spać.
Środa – zmiana nocna (21:30–7:00)
-
14:00: Pobudka. Po przespanej nocy z wtorku na środę mam czas dla siebie.
-
15:00: Siłownia – Clever Fit, godzina na bieżni albo z ciężarami.
-
16:30: Obiad i szybka kawa z koleżanką z oddziału na Claraplatz (taka przyjemność kosztuje 5 CHF).
-
18:00–20:00: Drzemka. To kluczowe – bez tego po prostu nie da się przeżyć nocy.
-
20:30: Tramwaj nr 8 i ruszam do pracy.
-
21:30–7:00: Nocka. To zupełnie inny rytm – nagłe przypadki z SOR-u, zawały przyjmowane prosto z ulicy, monitorowanie pacjentów po zabiegach i papierologia.
-
7:00: Przekazanie zmiany ludziom, którzy przyszli na rano.
-
7:30: W domu, szybkie śniadanie i sen aż do 14:00.
Nocki są fizycznie ciężkie, ale też najlepiej płatne – dodatek to 120 CHF za każdą, a mam ich w miesiącu średnio 3-4. Nie każdy to lubi, ale przyzwyczaiłam się do tego już w Kolonii. Cały sekret to ta drzemka przed zmianą i żelazna regularność – nie próbuję „oszukiwać” organizmu, trzymam się sztywno grafiku.
Jakie masz plany na przyszłość, czy zostajesz w Szwajcarii?
Czy planuję powrót do Polski? Szczerze? Nie widzę tego w ciągu najbliższych 5–10 lat. W Krakowie pielęgniarka z moim doświadczeniem wyciąga może 6–7 tys. złotych „na rękę”, czyli jakieś 1 300–1 500 CHF. Tutaj po wszystkich opłatach zostaje mi miesięcznie 1 600 CHF czystej oszczędności. Finansowo przepaść jest po prostu zbyt duża, żeby brać powrót pod uwagę.
Moja mapa drogowa na najbliższe lata:
-
2026: Planuję zaawansowany kurs specjalistyczny w laboratorium cewnikowania serca. Kosztuje 1 200 CHF, ale szpital zwraca mi 80%. Do tego zwiększam wpłaty na filar 3a do ustawowego limitu 7 056 CHF rocznie. Muszę dorzucić 288 CHF miesięcznie, ale to inwestycja w moją emeryturę.
-
2027: Wchodzę na 5. stopień taryfy płacowej, co oznacza kolejne 400 CHF brutto więcej co miesiąc. Chcę też zrobić kurs na pielęgniarkę prowadzącą (Leitende Pflegefachfrau) – to otworzy mi drzwi do zarządzania zespołem.
-
2028: Czas na C-permit. Po pięciu latach w Szwajcarii, przy odpowiedniej integracji, dostanę stały pobyt. To zmienia zasady gry: koniec z podatkiem u źródła (Quellensteuer), od teraz rozliczam się jak rodowity Szwajcar.
-
2029–2030: Marzy mi się własne mieszkanie. W Bazylei ceny są spore, za 48 metrów trzeba dać pół miliona franków w górę. Potrzebuję 20% wkładu własnego. Oszczędzam 900+ CHF miesięcznie i mam już solidny kapitał początkowy – za kilka lat będę blisko celu. Alternatywą jest zakup czegoś nieco dalej, w kantonie Basel-Landschaft, gdzie jest odrobinę taniej.
Dalej? Celuję w stanowisko pielęgniarki prowadzącej pracownię cewnikowania – tam zarobki sięgają 8–9 tys. CHF brutto, choć odpowiedzialność też jest inna. Ewentualnie zawsze zostaje opcja przeprowadzki do Zurychu czy Berna, gdzie stawki są jeszcze wyższe, choć życie też kosztuje więcej.
A rodzina? Na razie nie mam partnera, a jako singielka żyje mi się tu bardzo komfortowo. Gdyby pojawiły się dzieci, wszystko trzeba by przeliczyć od nowa: żłobki, szkoła, przerwy w karierze… Na razie o tym nie myślę. Skupiam się na pracy, odkładaniu pieniędzy i korzystaniu z życia, póki mam na to czas.