O moim życiu w Szwajcarii
Mam na imię Ana, mam 34 lata i pochodzę z Porto. Od sześciu lat mieszkam w Genewie i pracuję na pełny etat jako pielęgniarka w publicznym szpitalu. Najczęściej opiekuję się pacjentami na oddziale chorób wewnętrznych. Pracuję na zmiany, więc w jednym tygodniu zaczynam bardzo wcześnie, a w innym wracam do domu po nocnym dyżurze.
Mieszkam sama w niewielkim studiu w dzielnicy Eaux-Vives. Lokal ma około 34 m² i jedną główną przestrzeń z małą kuchnią. Za sam czynsz i opłaty płacę 2470 miesięcznie. Kiedy doliczam prąd oraz internet, mieszkanie pochłania prawie połowę pieniędzy, które zostają mi po podatku i potrąceniach z pensji. To zdecydowanie najtrudniejsza część życia w Genewie.
Mimo wysokich kosztów nadal zarabiam znacznie więcej niż jako pielęgniarka w Portugalii. Mam stabilną umowę, trzynastą pensję, dobrze działający drugi filar i możliwość dalszego szkolenia. Nie czuję się bogata, ale jestem samodzielna, mogę pomagać rodzinie, regularnie odwiedzać Porto i odkładać pieniądze. Na razie nie planuję powrotu.
Zarobki (miesięcznie)
Ana – pielęgniarka w publicznym szpitalu w Genewie
- Brutto
- 7 987 CHF
- Netto
- 6 886 CHF
- 13. pensja
- Tak
- Pensum
- 100%
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
| Składnik | CHF / miesiąc | CHF / rok | Notatki |
|---|---|---|---|
| Pensja podstawowa – klasa 15, stopień 6 | 7 507 CHF | 90 084 CHF | Moje stanowisko jest przypisane do klasy 15. Po sześciu latach pracy moja miesięczna pensja podstawowa wynosi 7507 brutto i jest wypłacana trzynaście razy w roku. |
| Dodatki za noce, niedziele i święta | 480 CHF | 5 760 CHF | Ta kwota jest średnią. W miesiącu z większą liczbą nocnych i świątecznych dyżurów dostaję więcej, a w spokojniejszym miesiącu mniej. |
| Suma brutto | 7 987 CHF | 95 844 CHF | |
| Trzynasta pensja | — | 7 507 CHF | Trzynastą pensję otrzymuję oddzielnie. Nie doliczam jej do zwykłego miesięcznego budżetu, bo część przeznaczam na podatek, oszczędności i wyjazdy do Portugalii. |
| Roczna suma brutto | — | 103 351 CHF |
Miesięczne odliczenia i opłaty
| Pozycja | % brutto | CHF / miesiąc | Notatki |
|---|---|---|---|
| AHV, IV i EO | 5,3% | − 423 CHF | Z mojej pensji potrącana jest obowiązkowa składka na emeryturę państwową, ubezpieczenie rentowe i rekompensatę dochodu. |
| ALV – ubezpieczenie od bezrobocia | 1,1% | − 88 CHF | Składka na ubezpieczenie od bezrobocia jest potrącana bezpośrednio z wypłaty. |
| AMat – ubezpieczenie macierzyńskie w Genewie | 0,0% | − 2 CHF | Na pasku wynagrodzenia mam również niewielką kantonalną składkę na ubezpieczenie macierzyńskie. |
| NBU – wypadki poza pracą | 0,7% | − 54 CHF | Płacę składkę obejmującą wypadki poza godzinami pracy. Dokładna stawka zależy od polisy pracodawcy. |
| CPEG – drugi filar | 6,7% | − 533 CHF | Moja część składki emerytalnej jest liczona od wynagrodzenia ubezpieczonego, a nie po prostu jako stały procent całej wypłaty. Pracodawca pokrywa większą część składki. |
| Suma odliczeń | 13,8% | − 1 101 CHF | |
| Wynagrodzenie netto | 6 886 CHF |
Podsumowanie budżetu
- Łączne netto
- 6 886 CHF
- Koszty życia (miesięcznie)
- −5 900 CHF
- Oszczędności 14% dochodu netto
- 986 CHF
Koszty życia (miesięcznie)
| Kategoria | Kwota | Udział |
|---|---|---|
| Studio – czynsz i opłaty Mieszkam sama w studiu o powierzchni około 34 m² w Eaux-Vives. Płacę 2300 czynszu podstawowego i 170 zaliczki na ogrzewanie, wodę oraz koszty budynku. | 2 470 CHF | |
| Podatek Mam pozwolenie C, dlatego podatek nie jest potrącany z każdej wypłaty. Co miesiąc przelewam 1120 na osobne konto i z tych pieniędzy opłacam raty podatkowe. | 1 120 CHF | |
| Zakupy spożywcze Większość posiłków przygotowuję sama. Kupuję w Migrosie, Coopie i czasami we Francji, ale po nocnych zmianach zdarza mi się wybierać wygodniejsze, droższe produkty. | 520 CHF | |
| Ubezpieczenie zdrowotne Mam podstawowe ubezpieczenie w modelu HMO z franczyzą 2500 i bez ochrony wypadkowej, ponieważ od wypadków ubezpiecza mnie pracodawca. | 487 CHF | |
| Trzeci filar Co miesiąc wpłacam 300 do trzeciego filaru. Nie wykorzystuję jeszcze całego limitu, ponieważ czynsz w Genewie jest dla mnie ważniejszym obciążeniem. | 300 CHF | |
| Wyjazdy do Portugalii Odkładam tę kwotę na trzy lub cztery wyjazdy do Porto w ciągu roku. Bilety kupuję wcześniej, ale w okresach świątecznych i tak są drogie. | 180 CHF | |
| Posiłki i kawa w pracy Nie zawsze mam siłę przygotować jedzenie przed dyżurem. Płacę za posiłki w stołówce, kawę oraz drobne zakupy podczas nocnych zmian. | 160 CHF | |
| Restauracje, kawa i spotkania Nie wychodzę do restauracji co tydzień. Czasami spotykam się ze znajomymi na brunchu, kawie albo prostym posiłku. | 160 CHF | |
| Kosmetyki, apteka i środki domowe Wliczam tutaj kosmetyki, środki czystości, drobne zakupy w aptece i rzeczy potrzebne do mieszkania. | 110 CHF | |
| Ubrania i obuwie W pracy noszę odzież zapewnianą przez szpital, ale sama kupuję wygodne obuwie, odzież codzienną i rzeczy potrzebne podczas wyjazdów. | 90 CHF | |
| Sport i basen Pływam i ćwiczę, ponieważ moja praca mocno obciąża plecy oraz nogi. Traktuję ten koszt jako element dbania o zdrowie. | 75 CHF | |
| Prąd Rachunki nie przychodzą co miesiąc, ale odkładam stałą kwotę. Po nocnych zmianach często korzystam z pralki, gotuję i spędzam w domu większą część dnia. | 55 CHF | |
| Transport publiczny Nie mam samochodu. Korzystam z transportu publicznego, a dzięki dofinansowaniu pracowniczemu mój realny koszt abonamentu jest niższy niż zwykła cena. | 55 CHF | |
| Szkolenia i koszty zawodowe Część kursów pokrywa szpital, ale sama płacę za niektóre materiały, książki i wydarzenia zawodowe. | 35 CHF | |
| SERAFE Opłatę radiowo-telewizyjną dostaję raz w roku. Odkładam na nią małą kwotę każdego miesiąca. | 335 CHF/rok ≈ 28 CHF/mies. | |
| Ubezpieczenie mieszkania i OC Ubezpieczam swoje rzeczy oraz prywatną odpowiedzialność cywilną. Właściciel mieszkania wymagał potwierdzenia OC przy zawieraniu umowy. | 27 CHF | |
| Telefon komórkowy Korzystam z promocyjnego abonamentu Salt Swiss Max bez telefonu. Mam nielimitowane rozmowy, wiadomości i internet w Szwajcarii oraz niewielki pakiet danych w Europie. | 23 CHF | |
| Prowadzenie konta PostFinance Korzystam z pakietu PostFinance Smart. Za prowadzenie pakietu bankowego płacę 5 miesięcznie. W cenie mam konto prywatne, konto oszczędnościowe, kartę PostFinance oraz dostęp do aplikacji i e-finance. | 5 CHF | |
| Suma miesięcznie | 5 900 CHF | 100% |
Ubezpieczenie zdrowotne
- Model
- HMO (centrum zdrowia)
- Franszyza
- 2 500 CHF
- Składka
- 487 CHF/mies.
Wybrałam wysoką franczyzę, ponieważ jestem zdrowa i poza kontrolami profilaktycznymi rzadko potrzebuję leczenia. Dzięki temu składka jest niższa, chociaż w Genewie nawet tańszy wariant kosztuje bardzo dużo. Pracuję w szpitalu, więc wiem, że poważniejszy problem zdrowotny może pojawić się bez ostrzeżenia. Utrzymuję osobną rezerwę, z której mogłabym zapłacić franczyzę i udział własny. Nie chciałabym znaleźć się w sytuacji, w której z powodów finansowych odkładam potrzebną wizytę. W modelu HMO najpierw kontaktuję się z wybraną placówką lub lekarzem należącym do sieci. Dla mnie nie jest to duże ograniczenie, ponieważ mieszkam w mieście i mam kilka możliwości w pobliżu. Aplikacja działa dobrze, rachunki są widoczne szybko, a dokumenty mogę wysyłać elektronicznie. Nie mam osobnego ubezpieczenia dentystycznego. Czyszczenie zębów i zwykłe leczenie opłacam sama. To jeden z powodów, dla których część oszczędności trzymam na łatwo dostępnym koncie.
Suma składek 487 CHF/mies.
Telefon komórkowy
Salt Swiss Max bez telefonu
- Miesięczna cena
- 22.95 CHF
- Używanie w Szwajcarii
- Bez limitu
- Internet w Europie
- 1 GB
Korzystam z promocyjnej ceny obowiązującej przez cały okres abonamentu.
Mam nielimitowane rozmowy, wiadomości i internet 5G.
Pakiet obejmuje również Portugalię, ale podczas dłuższych pobytów muszę pilnować zużycia danych.
Moja opinia o Salt: Za abonament Salt Swiss Max płacę 22,95 miesięcznie. W Szwajcarii mam nielimitowane rozmowy, wiadomości i internet, więc na co dzień nie muszę kontrolować zużycia. W europejskiej strefie Salt mam 1 GB danych, co wystarcza mi na krótki wyjazd do Porto, jeżeli korzystam głównie z hotelowego albo domowego Wi-Fi. Przy dłuższym pobycie sprawdzam zużycie, żeby nie dokupić przypadkowo drogiego pakietu.
Konto bankowe
Pakiet PostFinance Smart
- Prowadzenie pakietu
- 5 CHF miesięcznie
- W pakiecie
- Konto i karta
- Rezerwa podatkowa
- Osobne konto
Opłata jest pobierana regularnie z mojego konta.
Mam konto prywatne, konto oszczędnościowe, kartę PostFinance i dostęp do bankowości elektronicznej.
Po każdej wypłacie odkładam pieniądze przeznaczone na podatek.
Moja opinia o PostFinance: Za pakiet PostFinance Smart płacę 5 miesięcznie. Nie jest to konto bezpłatne, ale w cenie mam podstawowe konto prywatne, konto oszczędnościowe, kartę oraz aplikację i e-finance. Na konto wpływa moja pensja, z niego opłacam rachunki i odkładam pieniądze na podatek. Przy przelewach do Portugalii porównuję kurs z innymi usługami, ponieważ opłata za prowadzenie konta nie oznacza automatycznie najkorzystniejszego przewalutowania.
Transport w Genewie
Abonament pracowniczy z dofinansowaniem
- Mój miesięczny koszt
- 55 CHF
- Dojazd do pracy
- Około 20 minut
- Używanie
- Codziennie
Pracodawca częściowo wspiera mój abonament.
Mogę dojechać bez przesiadki albo z jedną krótką zmianą.
Nie utrzymuję samochodu w Genewie.
Moja opinia o TPG: Transport publiczny jest dla mnie wygodniejszy niż samochód. Przy nocnych i bardzo wczesnych zmianach czasami muszę dokładniej sprawdzić połączenia, ale w większości przypadków dojeżdżam bez problemu. Najbardziej doceniam to, że po ciężkim dyżurze nie muszę prowadzić.
Dodatkowe informacje
- Kanton
- Genf
- Miasto
- Genewa
- Typ rodziny
- 👤 Singiel
- Wiek dorosłych
- 34
- Dzieci
- 0
- Pozwolenie na pobyt
- Pozwolenie C (osiedleńcze)
- Mieszkanie
- Wynajem
- Powierzchnia
- 34 m²
- Umowa o pracę
- Na czas nieokreślony
- Języki
- PortugalskiOjczystyFrancuskiC1AngielskiB2HiszpańskiB1
- Kraj pochodzenia
- Portugalia
Pytania i odpowiedzi
Jak trafiłaś z Porto do szpitala w Genewie?
Nie wyjechałam z Portugalii zaraz po studiach. Najpierw przez prawie trzy lata pracowałam w Porto na oddziale internistycznym. Lubiłam szpital i ludzi, ale finansowo trudno było mi się usamodzielnić. Po opłaceniu pokoju, transportu i codziennych wydatków zostawało niewiele. Mieszkałam wtedy z kuzynką i odkładałam bardzo małe kwoty.
O Genewie zaczęłam myśleć dzięki koleżance ze studiów. Wyjechała rok wcześniej i opowiadała, że praca jest ciężka, ale warunki zatrudnienia są znacznie stabilniejsze. Nie przedstawiała Szwajcarii jako raju. Pierwsze, co mi powiedziała, to: przygotuj dużo dokumentów i zacznij uczyć się francuskiego, zanim kupisz bilet.
Najwięcej czasu zajęło uznanie dyplomu i zebranie zaświadczeń. Musiałam dostarczyć dokumenty z uczelni, potwierdzenia praktyk, historię zatrudnienia oraz tłumaczenia. Nie wszystko miałam od ręki. Jeden dokument z Porto wracał dwa razy, bo brakowało odpowiedniej pieczęci. Wtedy byłam już zmęczona całą procedurą i przez chwilę chciałam zrezygnować.
Pierwszą pracę dostałam w mniejszej placówce, nie od razu w dużym szpitalu publicznym. Po kilkunastu miesiącach, gdy miałam szwajcarskie referencje i lepszy francuski, złożyłam podanie do obecnego pracodawcy. Na rozmowie bardziej niż o wiedzę medyczną pytano mnie o pracę zespołową, przekazywanie informacji i sytuacje konfliktowe. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo liczy się język.
Jak wygląda twój typowy dyżur?
Nie mam jednego typowego dnia, bo wszystko zależy od zmiany i pacjentów. Na porannej zmianie zaczynam przed siódmą. Najpierw odbieram raport od nocnego zespołu. Potem sprawdzam leki, wyniki, plan badań i to, kto wymaga najpilniejszej obserwacji. Czasami jeszcze nie zdążę dobrze przejrzeć dokumentacji, a już dzwoni laboratorium albo lekarz prosi o przygotowanie pacjenta do badania.
Najwięcej czasu nie zajmują same czynności medyczne, tylko łączenie wielu spraw naraz. Trzeba podać leki, porozmawiać z rodziną, przygotować wypis, zadzwonić do innego oddziału i jednocześnie zauważyć, że pacjent zaczyna zachowywać się inaczej niż godzinę wcześniej. Właśnie ta odpowiedzialność męczy bardziej niż chodzenie przez całą zmianę.
Na nocnym dyżurze rytm jest inny. Teoretycznie jest spokojniej, ale personelu jest mniej. Jeżeli kilka osób wymaga pomocy w tym samym czasie, nie ma wielu dodatkowych rąk. Około czwartej nad ranem jest najtrudniej. Organizm chce spać, a ja muszę zachować taką samą koncentrację jak o dwudziestej drugiej.
Po dobrej zmianie wychodzę zmęczona, ale mam poczucie, że wszystko było pod kontrolą. Po złej długo odtwarzam w głowie rozmowy i decyzje. Nauczyłam się, że nie mogę zabierać całego oddziału do domu, chociaż nie zawsze mi się to udaje.
Czy pensja pielęgniarki wystarcza na samodzielne życie w Genewie?
Wystarcza, ale odpowiedź bardzo zależy od mieszkania. Gdybym płaciła 1400 za pokój albo dzieliła mieszkanie z drugą osobą, uważałabym swoją sytuację za bardzo dobrą. Mieszkając sama i płacąc 2470, muszę planować znacznie dokładniej.
Moja zwykła wypłata po składkach wynosi niecałe 6900, ale podatek płacę osobno. Kiedy odłożę pieniądze na podatek, mieszkanie, ubezpieczenie zdrowotne i codzienne rachunki, wysoka pensja przestaje wyglądać tak imponująco. Nadal mogę oszczędzać, lecz nie kupuję wszystkiego bez sprawdzania ceny.
Nie mam samochodu i nie spłacam żadnego kredytu. To bardzo pomaga. Zdarza mi się wydać więcej na bilety do Porto albo krótki wyjazd, ale wtedy ograniczam restauracje i zakupy w kolejnym miesiącu. Trzynastą pensję traktuję jako zabezpieczenie, a nie jako zaproszenie do dużych wydatków.
W Portugalii zarabiałam dużo mniej, ale też nie płaciłam genewskiego czynszu ani składki zdrowotnej. Mimo wszystko tutaj mam większą stabilność. Potrafię utrzymać się sama, odłożyć pieniądze i nie martwić się, że umowa skończy się po kilku miesiącach.
Dlaczego płacisz tak dużo za małe studio?
To pytanie zadaję sobie za każdym razem, kiedy widzę przelew za czynsz. Studio jest małe, ale znajduje się w miejscu, z którego mogę szybko dojechać do pracy także wcześnie rano i późno wieczorem. Po nocnej zmianie nie chcę spędzać kolejnej godziny na przesiadkach.
Szukanie mieszkania w Genewie było dla mnie bardziej stresujące niż szukanie pracy. Na dobre oferty odpowiadało bardzo dużo osób. Kilka razy przygotowałam pełną teczkę i nawet nie zostałam zaproszona na oglądanie. Kiedy dostałam obecne studio, miałam stałą umowę, dobre referencje i komplet dokumentów. Zgodziłam się szybko, bo bałam się, że kolejna okazja pojawi się dopiero za kilka miesięcy.
Rozważałam przeprowadzkę poza miasto albo nawet do Francji. Finansowo mogłoby to wyglądać lepiej, ale nie chciałam codziennie tracić czasu na dojazdy i martwić się połączeniami po zmianie. W pracy zmianowej lokalizacja ma inną wartość niż przy zwykłych godzinach biurowych.
Nie twierdzę, że 2470 za studio jest rozsądne. To po prostu cena, którą obecnie płacę za samotne mieszkanie, dobrą lokalizację i możliwość szybkiego powrotu po trudnym dyżurze.
Jak porównujesz pracę pielęgniarki w Portugalii i w Szwajcarii?
Najbardziej oczywista różnica to wynagrodzenie, ale nie jest jedyna. W Genewie mam dokładniejszą ewidencję czasu, lepiej opisane procedury i więcej możliwości szkolenia. Kiedy zostaję dłużej, chcę widzieć te minuty w systemie. W Portugalii częściej traktowało się dodatkowy czas jako coś, co po prostu należy zrobić dla zespołu.
Nie oznacza to, że w Szwajcarii zawsze jest wystarczająco dużo personelu. Są zmiany, podczas których wszyscy pracujemy na granicy możliwości. Różnica polega na tym, że łatwiej mi zgłosić problem i odwołać się do procedury albo dokumentacji. Czasami reakcja jest szybka, czasami nie, ale przynajmniej istnieje formalna droga.
W Portugalii kontakt z pacjentem bywał bardziej spontaniczny. Tutaj komunikacja jest bardzo profesjonalna, ale czasami bardziej zdystansowana. Musiałam nauczyć się, że dobra opieka nie zawsze wygląda tak samo w różnych kulturach. Nie każdy pacjent chce długiej rozmowy. Czasami ważniejsze jest, że dokładnie wyjaśnię lek i wrócę o obiecanej godzinie.
Szwajcarski system daje mi większą stabilność, ale wymaga ogromnej dokładności. Jeden źle zapisany szczegół może później wpłynąć na pracę kilku osób. Na początku dokumentacja wydawała mi się przesadzona. Dzisiaj widzę, że chroni pacjenta i mnie.
Jak radziłaś sobie z językiem francuskim?
Przyjechałam z poziomem mniej więcej B1 i byłam przekonana, że to wystarczy. W kawiarni albo urzędzie rzeczywiście dawałam sobie radę. W szpitalu szybko zobaczyłam, że język ogólny i język medyczny to dwie różne rzeczy.
Najtrudniejsze były rozmowy telefoniczne. Kiedy ktoś mówił szybko, podawał nazwisko, numer pokoju i kilka wyników naraz, gubiłam część informacji. Przez pierwsze miesiące zapisywałam niemal każde zdanie. Prosiłam też o powtórzenie, chociaż na początku bardzo się tego wstydziłam.
Mój portugalski akcent nadal słychać. Nie próbuję go ukrywać. Ważniejsze jest dla mnie to, żeby mówić jasno i upewniać się, że dobrze zrozumiałam pacjenta. W Genewie spotykam osoby mówiące w wielu językach, więc czasami właśnie moje doświadczenie cudzoziemki pomaga mi rozpoznać, że ktoś przytakuje, chociaż tak naprawdę nie rozumie.
Dzisiaj oceniam swój francuski na C1. Nadal trafiają się słowa, których nie znam, zwłaszcza w specjalistycznej dokumentacji. Nie traktuję tego już jak porażki. Sprawdzam, pytam i zapisuję.
Jak nocne zmiany wpływają na twoje życie?
Nocne zmiany są jednym z powodów, dla których zarabiam trochę więcej, ale te pieniądze nie są darmowe. Po kilku nocach potrzebuję czasu, żeby wrócić do normalnego rytmu. Pierwszy dzień wolny często nie jest prawdziwym dniem wolnym, tylko dniem dochodzenia do siebie.
Najtrudniej jest latem. Wracam rano, miasto zaczyna żyć, a ja muszę zasłonić okna i próbować spać. Sąsiedzi robią remont, na ulicy jest hałas, telefon dzwoni. Nauczyłam się wyłączać powiadomienia i nie planować ważnych spraw tuż po nocnym dyżurze.
Jedzenie również łatwo się rozregulowuje. O trzeciej nad ranem człowiek nie marzy o sałatce przygotowanej dzień wcześniej, tylko o czymś słodkim i kawie. Staram się zabierać posiłek z domu, ale nie zawsze jestem idealnie zorganizowana.
Nie chcę pracować na nocach przez całe życie. Na razie daję sobie radę, ale w przyszłości chciałabym przejść do obszaru, w którym dyżurów nocnych jest mniej.
Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w Szwajcarii, co by to było?
Zmieniłabym rynek mieszkań w Genewie. Nie chodzi mi nawet o to, żeby każdy miał tani duży lokal w centrum. Chciałabym po prostu, żeby osoba pracująca na pełny etat w potrzebnym zawodzie nie musiała wybierać między bardzo drogim studiem a długim dojazdem z innego kraju.
W szpitalu pracuje wiele osób, które mieszkają we Francji, bo po stronie szwajcarskiej nie znalazły niczego w rozsądnej cenie. Codziennie po dyżurze stoją w korkach albo układają życie wokół połączeń. W razie zmiany grafiku pojawia się dodatkowy stres.
Sama płacę za lokal więcej, niż kiedykolwiek wyobrażałam sobie przed wyjazdem z Porto. Mogę to udźwignąć, ale gdybym miała dziecko albo pracowała w niższym wymiarze, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Nie oczekuję prostego rozwiązania. Chciałabym jednak, żeby w pobliżu szpitali powstawało więcej mieszkań dostępnych dla osób, które rzeczywiście pracują w mieście.
Jaka rzecz w Szwajcarii jest bardzo droga, ale naprawdę warta swojej ceny?
Dla mnie jest to dobre ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej i domowe. To nie jest ekscytująca odpowiedź, ale po pracy w szpitalu wiem, jak szybko zwykły wypadek może stać się dużym wydatkiem.
Z bardziej codziennych rzeczy powiedziałabym również dobre buty do pracy. Szpital zapewnia odzież, ale obuwie wybieram sama. Przez pierwsze miesiące kupowałam tańsze pary i po każdej zmianie bolały mnie stopy oraz kolana. Teraz płacę więcej i wymieniam buty, zanim całkowicie się zużyją.
Transport publiczny też nie jest tani, ale przy moim grafiku jest bardzo potrzebny. Nie chcę mieć samochodu w Genewie. Abonament daje mi możliwość dojazdu bez szukania parkingu i bez stresu związanego z ruchem w mieście.
Jaka szwajcarska zasada początkowo cię dziwiła, a dziś jest naturalna?
Punktualność. W Portugalii pięć minut często nie zmieniało charakteru spotkania. Tutaj, kiedy przekazanie zmiany zaczyna się o konkretnej godzinie, mam być gotowa wcześniej, a nie dopiero wchodzić do szatni.
Na początku odbierałam to bardzo osobiście. Kiedy zwrócono mi uwagę, czułam się, jakbym zrobiła coś poważnego. Później zobaczyłam, że spóźnienie jednej osoby oznacza, że ktoś po nocnej zmianie musi zostać dłużej. W takim zawodzie te minuty rzeczywiście należą również do drugiego człowieka.
Dzisiaj przychodzę wcześniej bez zastanawiania się. Co zabawne, kiedy jestem w Porto i ktoś spóźnia się pół godziny, zaczynam się niecierpliwić. Moja rodzina mówi, że zrobiłam się szwajcarska.
Jaki mit o Szwajcarii okazał się nieprawdziwy?
Że wysoka pensja automatycznie oznacza luksusowe życie. Z Portugalii kwota prawie ośmiu tysięcy brutto brzmi niewiarygodnie. Dopiero po przeprowadzce człowiek widzi czynsz, podatek, ubezpieczenie zdrowotne i zwykłe ceny usług.
Nie narzekam na swoje wynagrodzenie. Jest dobre i daje mi bezpieczeństwo. Nie mieszkam jednak w dużym apartamencie, nie jeżdżę drogim samochodem i nie jem codziennie w restauracjach. Mieszkam w jednym pokoju z kuchnią, jeżdżę tramwajem i przygotowuję jedzenie do pracy.
Drugi mit mówi, że wszystko działa bezbłędnie. Szwajcaria jest dobrze zorganizowana, ale nadal zdarzają się pomyłki, opóźnienia i urzędy, które proszą o dokument już wcześniej wysłany. Różnica polega na tym, że zwykle istnieje jasna procedura, jak problem naprawić.
Co jest przereklamowane, a co niedocenione w szwajcarskim stylu życia?
Przereklamowana jest perfekcja. Czasami ludzie z zagranicy wyobrażają sobie, że w Szwajcarii każda ulica jest idealnie czysta, każdy pociąg punktualny, a każdy pracodawca wzorowy. To normalny kraj z normalnymi problemami, tylko często lepiej opisanymi procedurami.
Niedoceniona jest przewidywalność. Wiem, kiedy dostanę wypłatę, jak jest obliczana pensja i gdzie sprawdzić swój stopień w tabeli. Wiem też, ile mam urlopu i gdzie widzę nadgodziny. To brzmi mało romantycznie, ale bardzo uspokaja codzienne życie.
Niedoceniona jest także różnorodność Genewy. W jednym zespole pracują osoby z kilku krajów. Czasami rozmawiam z pacjentem po portugalsku, później z rodziną po francusku, a dokumentację czytam po francusku z terminami łacińskimi. Dzięki temu rzadko czuję, że mój akcent robi ze mnie kogoś całkowicie obcego.
Co zrobiłabyś inaczej, gdybyś zaczynała od nowa?
Nie wynajmowałabym pierwszego mieszkania pod presją. Moje pierwsze lokum było umeblowane, bardzo drogie i miało umowę, z której trudno było szybko wyjść. Bałam się, że bez adresu nie załatwię pozostałych spraw, więc podpisałam wszystko zbyt szybko.
Wcześniej rozpoczęłabym też proces uznawania dyplomu. Przez kilka miesięcy miałam już możliwość wyjazdu, ale brakowało dokumentów. To kosztowało mnie czas i dużo nerwów.
Od pierwszego dnia odkładałabym pieniądze na podatek. Po otrzymaniu pozwolenia C przestałam mieć podatek potrącany z pensji i przez chwilę wypłata wydawała mi się znacznie wyższa. Oczywiście później przyszły raty podatkowe. Dzisiaj przelewam pieniądze na osobne konto od razu po wypłacie.
Nie kupowałabym również tylu rzeczy do pierwszego mieszkania. Kiedy człowiek przeprowadza się do innego kraju, chce szybko zbudować poczucie domu. Później okazuje się, że przy kolejnej przeprowadzce połowy tych rzeczy nie potrzebuje.
Co najbardziej zaskoczyło cię w kulturze pracy?
To, jak poważnie traktuje się dokumentowanie każdej decyzji. W Porto również prowadziłyśmy dokumentację, ale tutaj musiałam nauczyć się bardzo precyzyjnego języka. Nie wystarczy napisać, że pacjent czuł się gorzej. Trzeba opisać, co dokładnie się zmieniło, kiedy, jakie były parametry i komu przekazałam informację.
Zaskoczyła mnie też bezpośredniość informacji zwrotnej. Przełożona potrafi powiedzieć bardzo konkretnie, co zrobiłam źle, bez długiego wstępu. Na początku wydawało mi się to chłodne. Później zrozumiałam, że nie musi oznaczać osobistego konfliktu.
Jednocześnie doceniam, że mogę powiedzieć, iż nie czuję się bezpiecznie z jakimś zadaniem albo potrzebuję pomocy. Nie zawsze pomoc pojawia się od razu, bo personelu brakuje, ale samo zgłoszenie problemu nie powinno być traktowane jako słabość.
Największym zaskoczeniem pozostaje jednak tempo. Szwajcarski szpital kojarzył mi się z dużą liczbą personelu i spokojną organizacją. W rzeczywistości są dni bardzo intensywne, a odpowiedzialność jest ogromna.
Jakiej jednej rady udzieliłabyś pielęgniarce przeprowadzającej się jutro do Genewy?
Nie patrz tylko na pensję. Zanim podpiszesz umowę, sprawdź czynsz, wysokość składki zdrowotnej, sposób opodatkowania i koszt dojazdu. Wynagrodzenie może wyglądać fantastycznie, ale Genewa bardzo szybko zabiera dużą część tej kwoty.
Przygotuj dokumenty wcześniej. Dyplom, zakres programu, potwierdzenia praktyk, świadectwa pracy i referencje mogą być potrzebne w różnych momentach. Zachowuj kopie wszystkiego.
Nie udawaj, że rozumiesz francuski, kiedy nie rozumiesz. W opiece zdrowotnej pytanie drugi raz jest znacznie mniej niebezpieczne niż błędne założenie. Nikt rozsądny nie powinien mieć pretensji, że upewniasz się co do dawki, godziny albo polecenia.
I nie próbuj w pierwszych tygodniach żyć tak, jak osoba, która mieszka tutaj od dziesięciu lat. Na początku wybierz pokój lub prostsze mieszkanie, poznaj realną wypłatę i dopiero później podejmuj większe zobowiązania.
Czy czujesz się już w Genewie jak u siebie?
Tak i nie. Znam miasto, mam swoje miejsca, przyjaciół i codzienne przyzwyczajenia. Potrafię załatwić sprawy bez proszenia kogoś o pomoc. Kiedy wracam z Porto i widzę jezioro z pociągu, mam poczucie, że wracam do swojego normalnego życia.
Jednocześnie Porto nadal jest domem w innym znaczeniu. Tam mieszkają rodzice, rodzeństwo i ludzie, którzy znają mnie od dziecka. W Genewie muszę planować spotkania. W Porto czasami po prostu ktoś dzwoni i pół godziny później siedzimy przy stole.
Najbardziej brakuje mi rodziny po trudnej zmianie. Rozmowa wideo pomaga, ale nie zastępuje obecności. Dlatego odkładam pieniądze na regularne loty i nie traktuję ich jako luksusowego urlopu.
Nie wiem, czy zostanę w Szwajcarii na zawsze. Na dziś mam tutaj pracę, bezpieczeństwo i możliwości rozwoju. To wystarczy, żeby zostać.
Jakie masz plany zawodowe na kolejne lata?
Nie chcę przez całe życie pracować w tym samym rytmie zmianowym. Lubię kontakt z pacjentami i nie planuję uciekać z pielęgniarstwa, ale chciałabym rozwinąć się w kierunku edukacji pacjentów albo koordynacji opieki.
Myślę o studiach podyplomowych, jednak muszę sprawdzić, jak pogodzić je z pełnym etatem. Część kosztów może pokryć pracodawca, ale zwykle wiąże się to z określonym zobowiązaniem albo koniecznością pozostania w instytucji przez pewien czas.
Chciałabym też ograniczyć noce. W wieku 34 lat jeszcze sobie z nimi radzę, ale widzę po starszych koleżankach, że wieloletnia praca nocna ma swoją cenę. Nie chcę czekać, aż organizm sam zmusi mnie do zmiany.
Finansowo chciałabym zwiększyć wpłatę do trzeciego filaru i zbudować większą rezerwę. Nie planuję kupna mieszkania w Genewie, bo na razie jest to dla mnie nierealne. Moim celem jest raczej mieć wybór: móc zmniejszyć etat albo zrobić szkolenie bez natychmiastowego stresu o pieniądze.
W Genewie zarabiam znacznie więcej niż w Porto, ale wysoka pensja nie oznacza, że przestałam liczyć pieniądze. Największą różnicą jest dla mnie stabilność i możliwość planowania przyszłości.