Leben in der Schweiz
Powrót do rozmów

Emerytka mieszkająca samotnie w trzypokojowym mieszkaniu w Bernie

Bern (BE)👤 Singiel

O moim życiu w Szwajcarii

Jestem na emeryturze i mieszkam sama w trzypokojowym mieszkaniu w dobrej dzielnicy Berna. Za mieszkanie płacę 1500 miesięcznie. Mieszkanie nie jest małe jak na jedną osobę, ale dobrze się tutaj czuję i nie chciałabym przeprowadzać się tylko po to, żeby obniżyć czynsz.

Nie prowadzę luksusowego życia, ale nie chcę też spędzać emerytury na ciągłym odmawianiu sobie wszystkiego. Kupuję normalne jedzenie, również mięso, czasami wino i coś słodkiego. Chodzę do klubu fitness i fryzjera, spotykam się z ludźmi, od czasu do czasu wybieram się do restauracji, na wydarzenie kulturalne albo wycieczkę.

Stałe miesięczne rachunki są tylko częścią mojego budżetu. Muszę pamiętać również o dentyście, ubraniach, prezentach, podróżach, biletach komunikacji publicznej i rzeczach potrzebnych do mieszkania. Nie płacę za nie każdego miesiąca, ale w skali roku są to realne i często duże wydatki.

Typ rodziny 👤 Singiel
Lokalizacja Bern (BE)
Koszty życia (miesięcznie) 3 675 CHF
Oszczędności 1 725 CHF

Zarobki (miesięcznie)

Łączna emerytura – AHV i drugi filar

Brutto
5 400 CHF
Netto
5 400 CHF
13. pensja
Tak
Pensum
0%
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
Składnik CHF / miesiąc CHF / rok Notatki
Emerytura AHV 2 520 CHF 30 240 CHF Pełna emerytura AHV po pełnym okresie składkowym i odpowiednio wysokich wcześniejszych dochodach.
Emerytura z drugiego filaru 2 880 CHF 34 560 CHF Regularna emerytura z funduszu pracowniczego zgromadzona podczas wieloletniej pracy.
Suma brutto 5 400 CHF 64 800 CHF
Dodatkowa roczna wypłata AHV 2 520 CHF Od 2026 świadczeniobiorcy AHV otrzymują dodatkową roczną wypłatę. Nie wliczam jej do zwykłego miesięcznego dochodu.
Roczna suma brutto 67 320 CHF

Podsumowanie budżetu

Łączne netto
5 400 CHF
Koszty życia (miesięcznie)
−3 675 CHF
Oszczędności 32% dochodu netto
1 725 CHF

Koszty życia (miesięcznie)

Suma 3 675 CHF miesięcznie
Udział kategorii w kosztach miesięcznych. Te same dane znajdują się w tabeli poniżej.
Koszty miesięczne według kategorii
Kategoria Kwota Udział
Czynsz za mieszkanie Mieszkam sama w trzypokojowym mieszkaniu w dobrej dzielnicy Berna. Cenię sobie przestrzeń, spokój i dobrą lokalizację. 1 500 CHF 41%
Jedzenie i napoje Kupuję zwykłe produkty dobrej jakości, w tym mięso, warzywa, owoce, czasami wino i ciastka. Większość posiłków przygotowuję sama w domu. 800 CHF 22%
Ubezpieczenie zdrowotne Mam podstawowe ubezpieczenie z franczyzą 300. Za dentystę i część kosztów leczenia płacę dodatkowo z własnej kieszeni. 680 CHF 19%
Podatek Moja emerytura wpływa na konto bez comiesięcznego potrącenia podatku, dlatego sama odkładam 400 miesięcznie na późniejsze rozliczenie. 400 CHF 11%
Telefon Za telefon i używane przeze mnie usługi płacę regularnie 120 miesięcznie. 120 CHF 3%
Klub fitness Regularny ruch pomaga mi zachować sprawność, dlatego nie traktuję tego wydatku jako zbędnego luksusu. 50 CHF 1%
Fryzjer Na wizyty u fryzjera przeznaczam średnio 45 miesięcznie. 45 CHF 1%
Ubezpieczenie mieszkania Ubezpieczam wyposażenie mieszkania oraz swoją prywatną odpowiedzialność cywilną. 40 CHF 1%
Prąd i woda Do tej pory nie musiałam znacząco dopłacać do ogrzewania. Mam jednak świadomość, że przy rocznym rozliczeniu taka dopłata może się kiedyś pojawić. 40 CHF 1%
Suma miesięcznie 3 675 CHF 100%

Ubezpieczenie zdrowotne

Helsana Emerytka
Bardzo dobre
Model
Standard (swobodny wybór lekarza)
Franszyza
300 CHF
Składka
680 CHF/mies.

Płacę 680 miesięcznie i mam franczyzę 300. Przez wiele lat wybierałam wysoką franczyzę, ponieważ prawie nie korzystałam z lekarza. Kilka lat przed emeryturą pojawiły się regularne badania, leki i częstsze wizyty u specjalistów. Po porównaniu rachunków z kilku lat uznałam, że niska franczyza daje mi większą przewidywalność. Poza miesięczną składką nadal płacę franczyzę oraz udział własny w części kosztów. Utrzymuję więc osobną rezerwę medyczną. Nie chcę odkładać wizyty tylko dlatego, że w tym samym miesiącu musiałam zapłacić inny większy rachunek. Nie mam dodatkowego ubezpieczenia dentystycznego. Dwa razy w roku chodzę na profesjonalne czyszczenie zębów i opłacam je sama. Plomby, korony i inne zabiegi również finansuję z własnej kieszeni. Właśnie dlatego wysoka składka zdrowotna nie oznacza, że nie potrzebuję dodatkowych pieniędzy na leczenie. Helsanę oceniam dobrze. Dokumenty są czytelne, a rozliczenia zwykle przebiegają bez problemów. Sama cena jest jednak bardzo wysoka i stanowi jeden z największych stałych kosztów mojego budżetu.

Suma składek 680 CHF/mies.

Mój samochód

Moje uwagi o kosztach auta w Szwajcarii

Samochód daje mi niezależność, ale jego koszt jest znacznie wyższy niż samo ubezpieczenie i podatek. Dochodzą benzyna, parkingi publiczne, coroczny serwis, opony oraz niespodziewane naprawy. Staram się mieć osobną rezerwę na awarie. Dodatkowo co miesiąc odkładam 200 na zakup kolejnego auta. Zakładam, że mniej więcej raz na dziesięć lat będę potrzebowała nowszego samochodu. Wolę odkładać własne pieniądze niż korzystać z kredytu lub leasingu.

Dodatkowe informacje

Kanton
Bern (BE)
Miasto
Bern
Typ rodziny
👤 Singiel
Dzieci
0
Mieszkanie
Wynajem
Umowa o pracę
Na czas nieokreślony

Pytania i odpowiedzi

Ile lat pracowała Pani w Szwajcarii, żeby uzyskać pełną emeryturę AHV?

W Szwajcarii pracowałam i opłacałam składki przez 44 lata. Przyjechałam tutaj jako bardzo młoda kobieta i właściwie całe moje dorosłe życie zawodowe było związane ze Szwajcarią. Na początku nie myślałam o AHV ani o emeryturze. Człowiek w wieku dwudziestu kilku lat patrzy przede wszystkim na to, ile dostanie na konto, czy wystarczy mu na mieszkanie i czy może sobie pozwolić na urlop. Dopiero znacznie później zrozumiałam, jak ważne jest to, żeby nie mieć luk w składkach.

Pracowałam na pełny etat, później przez kilka lat trochę mniej, ale cały czas byłam zgłoszona i składki były opłacane. Miałam też okres, w którym zajmowałam się rodziną i pracowałam w niepełnym wymiarze. Wtedy szczególnie pilnowałam dokumentów, ponieważ przy niższym wynagrodzeniu człowiek łatwo zakłada, że wszystko jakoś samo się później policzy. Ja co kilka lat zamawiałam wyciąg z indywidualnego konta AHV i sprawdzałam, czy nie brakuje jakiegoś pracodawcy albo roku.

Raz rzeczywiście znalazłam nieścisłość. Chodziło o kilka miesięcy u małego pracodawcy, który później zakończył działalność. Miałam stare paski wynagrodzenia i świadectwo pracy, więc udało się to wyjaśnić. Gdybym wyrzuciła dokumenty, pewnie byłoby znacznie trudniej. Od tamtej pory wszystkim powtarzam, żeby nie czekali z kontrolą konta do ostatniego roku przed emeryturą.

Pełny okres składkowy nie oznacza jednak automatycznie, że każda osoba otrzyma najwyższą możliwą emeryturę. Znaczenie mają również wcześniejsze dochody oraz zaliczone okresy. W moim przypadku długi okres pracy i dość stabilne wynagrodzenia pozwoliły mi otrzymać pełne świadczenie. Nie było w tym żadnej sztuczki. To rezultat kilkudziesięciu lat regularnych składek i pilnowania, żeby w dokumentach nie było luk.

Czy pracowała Pani też za granicą i czy wpłynęło to na wysokość świadczeń?

Przed przeprowadzką do Szwajcarii pracowałam za granicą tylko krótko. Były to raczej pierwsze, młodzieńcze zajęcia niż prawdziwa kariera zawodowa. Nie zbudowałam tam istotnego prawa do emerytury, dlatego mój obecny miesięczny dochód opiera się przede wszystkim na świadczeniach wypracowanych w Szwajcarii.

Kiedy przygotowywałam dokumenty emerytalne, musiałam mimo wszystko podać wcześniejsze miejsca pobytu i pracy. Sama procedura nie była dramatyczna, ale wymagała cierpliwości. Po tylu latach nie pamięta się dokładnie każdego miesiąca ani daty rozpoczęcia pierwszego zatrudnienia. Pomogły mi stare umowy i świadectwa pracy, które przez lata przechowywałam w segregatorach.

Krótka praca za granicą nie podniosła znacząco mojego szwajcarskiego świadczenia. Nie zakładałam też, że lata przepracowane w innym kraju zostaną po prostu potraktowane tak samo jak lata składkowe w AHV. Poszczególne systemy rozliczają swoje części według własnych zasad. W mojej sytuacji najważniejsze było to, że po przyjeździe do Szwajcarii płaciłam składki bez długich przerw.

Osobom, które pracowały w kilku państwach, radziłabym rozpocząć zbieranie dokumentów dużo wcześniej. Czasami trzeba kontaktować się z instytucją w kraju, z którego wyjechało się trzydzieści albo czterdzieści lat temu. Im później człowiek zaczyna, tym więcej stresu. Ja miałam prostszą sytuację, ponieważ prawie cała moja historia zawodowa znajduje się w jednym systemie.

Jak wyglądała ścieżka gromadzenia środków w drugim filarze – jeden pracodawca czy kilku?

Nie pracowałam przez całe życie u jednego pracodawcy. Miałam cztery główne miejsca zatrudnienia. Pierwsze zmieniłam po kilku latach, ponieważ chciałam zarabiać więcej i mieć lepsze godziny pracy. U drugiego pracodawcy zostałam znacznie dłużej. Najdłuższy okres trwał ponad dwadzieścia lat. Pod koniec kariery jeszcze raz zmieniłam firmę i tam pracowałam do emerytury.

Przy każdej zmianie pracy środki z dotychczasowej kasy emerytalnej powinny trafić do nowej. Dzisiaj wiele rzeczy odbywa się sprawniej, ale dawniej człowiek dostawał stos dokumentów i musiał sam podać dane nowego funduszu. Pamiętam, że przy jednej zmianie pracy długo czekałam na potwierdzenie transferu. Nie rozumiałam wtedy wszystkich pojęć i wstydziłam się dzwonić po raz kolejny. W końcu poprosiłam o pomoc pracownicę kadr i okazało się, że brakowało jednego podpisu.

Z czasem zaczęłam zwracać większą uwagę nie tylko na wynagrodzenie, ale również na warunki drugiego filaru. Dwie firmy oferujące podobną pensję mogą mieć zupełnie inne plany emerytalne. Jeden pracodawca ubezpiecza tylko obowiązkowe minimum, inny większą część wynagrodzenia i sam płaci wyższą część składki. Kiedy ma się trzydzieści lat, różnica wydaje się mała. Po dwudziestu albo trzydziestu latach robi się z tego poważna kwota.

Przed przejściem na emeryturę zebrałam wszystkie świadectwa ubezpieczenia i zamówiłam zestawienia. Chciałam mieć pewność, że żadne środki nie pozostały na starym koncie swobodnego przepływu. Ostatecznie moja renta z drugiego filaru wynosi 2880 miesięcznie. Jest to rezultat regularnych składek, długiego okresu zatrudnienia oraz tego, że przez znaczną część kariery miałam stabilny plan emerytalny u dużego pracodawcy.

Czy rozważała Pani wypłatę kapitału z drugiego filaru zamiast renty miesięcznej?

Tak, rozważałam to bardzo poważnie. Przed emeryturą uczestniczyłam w spotkaniu informacyjnym i rozmawiałam również z doradcą. Na papierze wypłata dużego kapitału wygląda atrakcyjnie. Człowiek widzi jedną wysoką kwotę i zaczyna myśleć, że sam będzie nią lepiej zarządzał, przekaże część rodzinie albo zainwestuje i osiągnie wyższy dochód.

Ja jednak znam swój charakter. Nie lubię ryzyka i nie chciałam spędzać emerytury na obserwowaniu giełdy, zmian stóp procentowych i wartości inwestycji. Bałam się również, że przy dużej kwocie łatwiej usprawiedliwiać większe zakupy. Jeden remont, droższy samochód, pomoc komuś z rodziny i po kilku latach kapitał może być dużo mniejszy, niż człowiek zakładał.

Najważniejsza była dla mnie przewidywalność. Wiem, że każdego miesiąca otrzymuję rentę z drugiego filaru. Nie muszę zastanawiać się, ile mogę wypłacić, żeby pieniędzy wystarczyło do dziewięćdziesiątego roku życia. Mieszkam sama, więc nikt drugi nie przejmie zarządzania finansami, jeżeli kiedyś będę miała mniej siły albo problemy z koncentracją.

Rozważałam wariant mieszany, czyli część kapitału i część renty. Ostatecznie wybrałam rentę miesięczną, a prywatne oszczędności pozostawiłam jako kapitał. Dzięki temu mam stały dochód na codzienne życie i osobną rezerwę na większe wydatki. Dla osoby, która dobrze inwestuje i akceptuje ryzyko, wypłata kapitału może być rozsądna. Dla mnie spokojny sen był ważniejszy niż możliwość uzyskania wyższej stopy zwrotu.

Jak radzi sobie Pani z samodzielnym odkładaniem podatku?

Mam osobne konto przeznaczone wyłącznie na podatek. Zaraz po wpływie emerytury przelewam tam 400. Nie czekam do końca miesiąca, ponieważ wtedy zawsze znalazłby się inny wydatek. Traktuję ten przelew tak samo jak czynsz albo składkę zdrowotną. To nie są moje wolne pieniądze, mimo że formalnie nadal znajdują się na moim koncie.

Kwota 400 jest pewnym uśrednieniem. Rzeczywisty podatek może się różnić w zależności od rozliczenia, odliczeń i dodatkowego dochodu. Dlatego na koncie podatkowym staram się zostawiać niewielką nadwyżkę. Jeśli po opłaceniu podatku coś zostaje, nie przeznaczam tego od razu na zakupy. Nadwyżka przechodzi na kolejny rok.

Kiedy jeszcze pracowałam, zdarzało mi się myśleć: zapłacę podatek później, przecież pieniądze są na koncie. Później przychodził rachunek, a w międzyczasie pojawiał się serwis auta albo urlop. Człowiek musiał przesuwać pieniądze z oszczędności. Na emeryturze nie chcę takiego stresu.

Raz w roku przeglądam budżet i porównuję odłożoną kwotę z ostatnim rozliczeniem. Jeżeli widzę, że 400 może nie wystarczyć, zwiększam przelew o 20 albo 30. Nie potrzebuję skomplikowanej aplikacji. Mam kilka stałych zleceń i prostą kartkę z rocznymi rachunkami. Najważniejsza jest regularność.

Czy ma Pani prywatne oszczędności poza AHV i drugim filarem?

Tak. Przez wiele lat wpłacałam pieniądze do trzeciego filaru, chociaż nie zawsze maksymalną możliwą kwotę. Były lata, kiedy priorytetem były inne wydatki i wpłata była mniejsza. Mimo to regularność zrobiła swoje. Oprócz trzeciego filaru miałam także zwykłe oszczędności na koncie i niewielką część w ostrożnych inwestycjach.

W momencie przejścia na emeryturę prywatny kapitał wynosił łącznie około 125000. Część trzeciego filaru wypłaciłam w różnych latach, żeby nie kumulować wszystkiego w jednym rozliczeniu podatkowym. Z tych pieniędzy opłaciłam między innymi odświeżenie mieszkania oraz część większych wydatków zdrowotnych. Nie wydałam jednak całego kapitału.

Obecnie około 30000 traktuję jako fundusz awaryjny, którego nie ruszam na zwykłe podróże ani zakupy. Pozostała część jest długoterminową rezerwą na późniejsze lata. Myślę przede wszystkim o sytuacji, w której potrzebowałabym pomocy w domu, częstszych zabiegów medycznych albo przeprowadzki do mieszkania bardziej dostosowanego do wieku.

Prywatne oszczędności dają mi spokój, ale nie traktuję ich jak dodatkowej miesięcznej pensji. Jeżeli co miesiąc dokładałabym sobie z kapitału tysiąc franków, pieniądze szybko zaczęłyby znikać. Korzystam z nich przy większych, uzasadnionych wydatkach. Codzienne życie staram się finansować z AHV i drugiego filaru.

Jak długo mieszka Pani w tym mieszkaniu i czy czynsz znacząco wzrósł?

W tym mieszkaniu mieszkam od osiemnastu lat. Kiedy się wprowadzałam, łączny miesięczny koszt był wyraźnie niższy i wynosił około 1280. Z czasem zmieniały się opłaty, koszty ogrzewania i stawki związane z najmem. Dzisiaj płacę 1500. Jak na Berno i trzypokojowe mieszkanie w dobrej dzielnicy nadal uważam tę cenę za rozsądną, zwłaszcza że mam starą umowę.

Mieszkanie nie jest nowe ani luksusowe. Kuchnia ma już swoje lata, w łazience nie ma najnowszych rozwiązań, a okna nie izolują tak dobrze jak w nowych budynkach. Z drugiej strony znam sąsiadów, wiem, jak działa administracja, mam blisko sklepy i lekarza. Te rzeczy z wiekiem stają się dla mnie ważniejsze niż modne wnętrze.

Podwyżki nie przyszły jednorazowo. To były mniejsze zmiany rozłożone na lata. Właśnie dlatego łatwo ich nie zauważyć. Człowiek myśli, że to tylko kilkadziesiąt franków, ale po kilkunastu latach różnica jest duża. Każdą zmianę czynszu sprawdzałam i przechowywałam pismo od administracji.

Gdybym dzisiaj szukała podobnego mieszkania w tej samej okolicy, prawdopodobnie zapłaciłabym dużo więcej. Dlatego przeprowadzka do lokalu mniejszego o jeden pokój nie musi automatycznie oznaczać wielkiej oszczędności. Nowa umowa za dwa pokoje mogłaby być prawie tak droga jak moje obecne trzy pokoje.

Czy rozważała Pani przeprowadzkę do mniejszego mieszkania na emeryturze?

Tak, szczególnie tuż przed przejściem na emeryturę. Oglądałam nawet kilka ofert. Chciałam sprawdzić, czy mogę obniżyć koszty o 300 albo 400 miesięcznie. Szybko jednak zobaczyłam, że mniejsze mieszkania w dobrej lokalizacji wcale nie są tanie. Po doliczeniu przeprowadzki, kaucji, nowych mebli i wyższego czynszu z nowej umowy oszczędność byłaby znacznie mniejsza, niż zakładałam.

Trzeci pokój nie stoi pusty. Mam tam biurko, dokumenty, książki i miejsce dla kogoś z rodziny, kiedy mnie odwiedza. Nie potrzebuję ogromnego domu, ale lubię mieć oddzielną sypialnię i pokój, w którym mogę spokojnie załatwiać sprawy albo przyjąć gościa.

Przeprowadzka jest też wysiłkiem. Po osiemnastu latach człowiek ma więcej rzeczy, niż mu się wydaje. Trzeba je posegregować, część wyrzucić, zamówić firmę, zmienić adres we wszystkich instytucjach i od nowa poznać otoczenie. Nie boję się zmiany, ale nie chcę jej robić tylko dla symbolicznej oszczędności.

Nie wykluczam przeprowadzki w przyszłości. Jeżeli schody albo utrzymanie mieszkania staną się dla mnie problemem, będę szukała mniejszego lokalu z windą i dobrym dostępem do komunikacji. Na razie obecne mieszkanie mieści się w moim budżecie i daje mi komfort, który jest dla mnie wart swojej ceny.

Dlaczego zdecydowała się Pani na niską franczyzę zamiast wysokiej?

Przez wiele lat miałam wysoką franczyzę, ponieważ byłam zdrowa i prawie nie korzystałam z lekarza. Płaciłam niższą składkę i odkładałam różnicę. To działało dobrze, dopóki wizyty były sporadyczne.

Kilka lat przed emeryturą zaczęłam częściej wykonywać badania kontrolne. Pojawiły się również leki, które przyjmuję regularnie, oraz wizyty u specjalistów. Nie jest to żadna dramatyczna choroba, ale rachunki stały się bardziej przewidywalne. Wtedy wysoka franczyza przestała mieć dla mnie sens.

Wybrałam franczyzę 300, ponieważ wolę wiedzieć, że po stosunkowo niewielkiej początkowej kwocie ubezpieczenie zacznie uczestniczyć w kosztach. Składka 680 jest wysoka i za każdym razem, kiedy ją widzę, mam wrażenie, że to bardzo dużo. Z drugiej strony nie chcę zastanawiać się przy każdej wizycie, czy mogę jeszcze poczekać, żeby nie płacić kolejnej faktury w całości.

Nie uważam, że niska franczyza jest najlepsza dla każdego emeryta. Osoba, która nadal prawie nie chodzi do lekarza i ma dużą rezerwę, może wybrać inaczej. Ja podejmuję decyzję na podstawie własnych rachunków z kilku poprzednich lat, a nie tylko wysokości składki w kalkulatorze.

Czy ma Pani ubezpieczenie dentystyczne?

Nie mam dodatkowego ubezpieczenia dentystycznego. Kiedy byłam młodsza, nie wykupiłam takiej polisy, a później warunki i cena nie były już dla mnie atrakcyjne. Za zwykłe leczenie stomatologiczne płacę więc sama.

Dwa razy w roku chodzę na profesjonalne czyszczenie zębów. Cena nie zawsze jest identyczna, ale na te wizyty odkładam pieniądze w budżecie zdrowotnym. Oprócz tego raz na jakiś czas pojawia się zdjęcie, nowa plomba albo naprawa starego wypełnienia. W spokojnym roku dentysta nie jest wielkim obciążeniem. W gorszym rachunek może szybko przekroczyć tysiąc.

Kilka lat temu potrzebowałam korony. Ostateczny koszt był dla mnie nieprzyjemnym zaskoczeniem, mimo że wcześniej dostałam orientacyjny kosztorys. Właśnie po tej sytuacji utworzyłam osobną rezerwę medyczno-dentystyczną. Nie chcę odkładać leczenia tylko dlatego, że w danym miesiącu miałam już serwis samochodu albo inny większy wydatek.

Ubezpieczenie zdrowotne za 680 miesięcznie nie oznacza więc, że mam opłacone wszystkie sprawy związane ze zdrowiem. Dentysta pozostaje jednym z kosztów, o których ludzie bardzo często zapominają przy tworzeniu budżetu emeryta.

Jak wygląda Pani fundusz awaryjny na nieoczekiwane wydatki?

Mam około 30000 na łatwo dostępnym koncie oszczędnościowym i tę kwotę traktuję jako prawdziwy fundusz awaryjny. Nie używam jej na zwykły urlop, prezenty ani nową sofę. To są pieniądze na sytuacje, które mogą zagrozić mojej stabilności: większe leczenie, pilna pomoc domowa albo nagła przeprowadzka.

Oprócz tego mam mniejsze rezerwy celowe. Osobno odkładam na podatek, dentystę, podróże oraz wydatki roczne. Dzięki temu większy rachunek za leczenie albo wyposażenie mieszkania nie wymaga od razu sięgania do głównego funduszu awaryjnego.

Dojście do tej kwoty zajęło mi wiele lat. Nie odłożyłam jej w jednym dobrym roku. Najpierw chciałam mieć równowartość trzech miesięcy kosztów, później sześciu. Kiedy przeszłam na emeryturę, uznałam, że potrzebuję większego bezpieczeństwa, ponieważ nie mogę już zwiększyć liczby godzin pracy i szybko uzupełnić oszczędności.

Fundusz awaryjny daje mi nie tylko pieniądze, ale także swobodę decyzji. Gdybym nagle potrzebowała leczenia albo pomocy, nie musiałabym pytać rodziny ani zaciągać kredytu. To poczucie niezależności jest dla mnie bardzo ważne.

Jakie błędy finansowe poleciłaby Pani unikać osobom planującym emeryturę w Szwajcarii?

Pierwszym błędem jest patrzenie wyłącznie na przewidywaną emeryturę brutto. Trzeba odjąć podatek, ubezpieczenie zdrowotne, czynsz i koszty mieszkania. Dopiero wtedy widać, ile naprawdę zostanie na życie. Kwota 5000 albo 5500 brzmi dobrze, ale w Bernie duża część znika na stałe rachunki.

Drugim błędem jest ignorowanie drugiego filaru przy zmianie pracy. Ludzie porównują pensję, a nie pytają o plan emerytalny. Po trzydziestu latach różnica może być znacznie większa niż kilka podwyżek wynagrodzenia. Trzeba też sprawdzać, czy pieniądze z poprzedniego funduszu rzeczywiście zostały przeniesione.

Trzeci błąd to brak pieniędzy na zdrowie i dentystę. Składka zdrowotna jest wysoka, ale nadal pozostaje franczyza, udział własny i wiele kosztów stomatologicznych. Osoba, która przeznaczy cały dochód na mieszkanie i codzienne życie, może później odkładać potrzebne leczenie.

Kolejnym błędem jest zakładanie, że po przejściu na emeryturę człowiek automatycznie będzie wydawał bardzo mało. Ma więcej czasu na wycieczki, spotkania, kulturę i podróże. To nie jest coś złego, tylko trzeba to uwzględnić. Emerytura ma wystarczać nie tylko na rachunki, ale także na normalne życie.

Nie polecam też odkładania wszystkich decyzji finansowych na ostatni rok pracy. Sprawdzenie AHV, drugiego filaru, podatku, kosztów mieszkania i prywatnych oszczędności powinno zacząć się znacznie wcześniej.

Czy 5400 miesięcznie to komfortowa emerytura w Bernie, czy raczej w sam raz?

Powiedziałabym, że jest to dobra emerytura i pozwala mi żyć samodzielnie, ale nie nazwałabym jej bogactwem. Moje stałe wydatki wynoszą około 3770 miesięcznie. Zostaje mi nieco ponad 1600 na dentystę, ubrania, kulturę, restauracje, prezenty, podróże, bilety komunikacji publicznej i wszystkie koszty, których nie ma w miesięcznej tabeli.

W spokojnym miesiącu ta kwota jest wystarczająca i mogę coś dodatkowo odłożyć. W miesiącu, w którym płacę za wyjazd, dentystę i większe zakupy do mieszkania, wydatki mogą być znacznie wyższe niż zwykle. Wtedy korzystam z pieniędzy odkładanych wcześniej albo z dodatkowej rocznej wypłaty AHV.

Komfort daje mi nie tylko miesięczny dochód, ale również stara umowa najmu i prywatne oszczędności. Gdybym dzisiaj musiała wynająć podobne mieszkanie po aktualnej cenie rynkowej i nie miała żadnej rezerwy, 5400 odczuwałabym zupełnie inaczej.

Nie muszę oszczędzać na jedzeniu ani rezygnować z każdej wizyty u fryzjera. Mogę kupić kwiaty na balkon, uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych i od czasu do czasu wyjechać. Muszę jednak planować, porównywać większe zakupy i odkładać na koszty roczne. Dlatego określiłabym swoją sytuację jako komfortową, ale rozsądną. To nie jest emerytura, przy której mogę całkowicie przestać patrzeć na ceny.

Na emeryturze nie wystarczy mieć pieniądze na czynsz, jedzenie i ubezpieczenie. Zęby wymagają kontroli, mieszkanie od czasu do czasu potrzebuje czegoś nowego, a normalne życie również kosztuje.

Mieszkanka Berna Emerytka mieszkająca samotnie

Dołącz do dyskusji