Leben in der Schweiz
Powrót do rozmów

Pracownica hotelowa z Hiszpanii mieszkająca samotnie w Sierre

Valais (Wallis)👤 Singiel

O moim życiu w Szwajcarii

Mam na imię Lucía, mam 31 lat i pochodzę z Walencji. Do Szwajcarii przyjechałam na jeden sezon zimowy, a zostałam już prawie cztery lata. Pracuję w dziale housekeeping w hotelu w Crans-Montana, natomiast mieszkam sama w Sierre. Nie chciałam mieszkać cały czas w pokoju pracowniczym razem z ludźmi z hotelu. Po pracy potrzebuję zamknąć drzwi i przez chwilę nie słyszeć nic o pokojach, pościeli ani grafiku.

Moje mieszkanie nie jest duże. Mam osobną sypialnię, mały salon z kuchnią i balkon, na którym latem suszę pranie. Do dworca idę około dziesięciu minut. Do pracy najczęściej jadę samochodem, szczególnie kiedy zaczynam wcześnie albo kończę po wieczornym serwisie.

Nie zarabiam źle w porównaniu z tym, co dostawałam w Hiszpanii, ale tutaj również wszystko kosztuje. Kiedy ktoś z rodziny słyszy, że mam ponad 4000 brutto, czasami żartuje, że jestem bogata. Wtedy mówię mu, ile płacę za mieszkanie, ubezpieczenie zdrowotne i zwykłe miejsce parkingowe. Po tej rozmowie zazwyczaj już tak nie uważa.

Typ rodziny 👤 Singiel
Lokalizacja Valais (Wallis)
Koszty życia (miesięcznie) 2 918 CHF
Oszczędności 478 CHF

Zarobki (miesięcznie)

Lucía – pracownica działu housekeeping

Brutto
4 050 CHF
Netto
3 396 CHF
13. pensja
Tak
Pensum
100%
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
Szczegółowe składniki wynagrodzenia
Składnik CHF / miesiąc CHF / rok Notatki
Pensja podstawowa brutto 4 050 CHF 48 600 CHF Mam stałą miesięczną pensję za pracę na pełnym etacie. Urlop i płatne dni świąteczne są zawarte w miesięcznym wynagrodzeniu i nie są doliczane do wypłaty jako osobne dodatki.
Suma brutto 4 050 CHF 48 600 CHF
Trzynasta pensja 4 050 CHF Otrzymuję pełną trzynastą pensję oddzielnie pod koniec roku. Nie jest ona rozłożona na miesięczne wypłaty.
Roczna suma brutto 52 650 CHF
Miesięczne odliczenia i opłaty
Miesięczne odliczenia i opłaty
Pozycja % brutto CHF / miesiąc Notatki
AHV, IV i EO 5,3% − 215 CHF Obowiązkowa część pracownika na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i rekompensatę dochodu.
ALV – ubezpieczenie od bezrobocia 1,1% − 45 CHF Obowiązkowa składka pracownika na ubezpieczenie od bezrobocia.
NBU – ubezpieczenie od wypadków poza pracą 1,1% − 43 CHF Składka na ubezpieczenie od wypadków poza godzinami pracy. Dokładna stawka zależy od umowy pracodawcy z ubezpieczycielem.
KTG – ubezpieczenie dzienne na wypadek choroby 0,7% − 26 CHF Moja część składki zabezpieczającej wynagrodzenie podczas dłuższej choroby. Dokładna wysokość zależy od polisy hotelu.
BVG – drugi filar 3,8% − 153 CHF Składka pracownika na drugi filar została obliczona na podstawie wynagrodzenia koordynowanego i obejmuje trzynastą pensję.
Podatek u źródła – taryfa A0 4,1% − 165 CHF Mam pozwolenie B, jestem singielką i nie mam dzieci. Podatek jest potrącany bezpośrednio z miesięcznego wynagrodzenia.
Składka branżowa L-GAV 0,2% − 8 CHF Roczna składka pracownika wynosi 99 i została rozłożona na dwanaście miesięcy.
Suma odliczeń 16,2% − 654 CHF
Wynagrodzenie netto 3 396 CHF

Podsumowanie budżetu

Łączne netto
3 396 CHF
Koszty życia (miesięcznie)
−2 918 CHF
Oszczędności 14% dochodu netto
478 CHF

Koszty życia (miesięcznie)

Suma 2 918 CHF miesięcznie
Udział kategorii w kosztach miesięcznych. Te same dane znajdują się w tabeli poniżej.
Koszty miesięczne według kategorii
Kategoria Kwota Udział
Czynsz za mieszkanie Za niewielkie dwupokojowe mieszkanie płacę 995 czynszu podstawowego. Budynek jest starszy i nie wszystko jest nowoczesne, ale mieszkanie jest jasne, a do dworca mogę dojść pieszo. 995 CHF 34%
Zakupy spożywcze Nie liczę każdego paragonu, ale zwykle wychodzi około tej kwoty. Gotuję dużo ryżu, warzyw, makaronu i dań z kurczakiem. Ryby kupuję rzadziej niż w Hiszpanii, bo dobre są tutaj drogie. 430 CHF 15%
Ubezpieczenie zdrowotne Mam model telemedyczny i franczyzę 2500. Wybrałam go ze względu na cenę, bo na szczęście rzadko potrzebuję lekarza. 342 CHF 12%
Paliwo Koszt zależy od grafiku i liczby dojazdów. Zimą samochód zużywa trochę więcej, bo często odśnieżam go i jadę wolniej pod górę. 180 CHF 6%
Opłaty dodatkowe za mieszkanie To zaliczka na ogrzewanie, wodę i koszty wspólne. Po pierwszym rozliczeniu dostałam niewielką dopłatę, więc od tamtej pory zostawiam dodatkową rezerwę. 135 CHF 5%
Wyjazdy do Hiszpanii Odkładam tę kwotę, chociaż nie przelewam jej co miesiąc dokładnie tego samego dnia. Staram się odwiedzać rodzinę dwa albo trzy razy w roku. 120 CHF 4%
Kawa, restauracje i spotkania ze znajomymi Nie chodzę regularnie do restauracji. Częściej pijemy z koleżankami kawę albo spotykamy się u kogoś w domu. Jedno wyjście w Crans-Montana potrafi kosztować tyle, co kilka domowych obiadów. 90 CHF 3%
Ubrania i buty Hotel daje mi uniform, ale buty kupuję sama. Nie mogą być najtańsze, bo po całym dniu różnicę naprawdę czuć w stopach i plecach. 90 CHF 3%
Kosmetyki, środki czystości i apteka Wliczam tutaj zwykłe zakupy do mieszkania, kosmetyki i drobne rzeczy z apteki. W jednym miesiącu jest to 40, w następnym ponad 100. 75 CHF 3%
Parking przy mieszkaniu To zwykłe miejsce na zewnątrz. Zimą czasami sama muszę najpierw odkopać samochód. 70 CHF 2%
Siłownia Nie zawsze chodzę regularnie. W sezonie zimowym zdarzają się tygodnie, kiedy jestem zbyt zmęczona, ale ćwiczenia pomagają mi przy bólu pleców. 65 CHF 2%
Serwis, naprawy i opony To moja rezerwa, a nie identyczny rachunek każdego roku. Raz wymieniam tylko olej i filtry, innym razem pojawia się akumulator, hamulce albo problem z oponą. 700 CHF/rok ≈ 58 CHF/mies. 2%
Ubezpieczenie samochodu Mam OC i częściowe casco. Samochód jest stary, dlatego nie chciałam płacić za pełne casco. 690 CHF/rok ≈ 58 CHF/mies. 2%
Prąd Rachunek nie przychodzi co miesiąc. W budżecie zapisuję 55, chociaż rzeczywiste faktury czasami są trochę niższe albo wyższe. 55 CHF 2%
Internet domowy Internet jest dla mnie ważny głównie przez rodzinę. Z mamą i siostrą rozmawiam przez wideo kilka razy w tygodniu. 50 CHF 2%
Telefon komórkowy Mam promocyjny abonament bez telefonu. Kiedy promocja się skończy, prawdopodobnie zmienię ofertę zamiast płacić cenę standardową. 30 CHF 1%
Ubezpieczenie mieszkania i odpowiedzialności cywilnej Mam ubezpieczenie wyposażenia i prywatne OC. Przy wynajmowaniu mieszkania poproszono mnie o potwierdzenie polisy. 29 CHF 1%
SERAFE Pierwszy rachunek mnie zaskoczył, bo nie wiedziałam jeszcze dokładnie, czym jest SERAFE. Teraz odkładam na niego pieniądze przez cały rok. 335 CHF/rok ≈ 28 CHF/mies. 1%
Podatek drogowy Opłatę dostaję raz w roku. Nie pamiętam jej co do franka bez sprawdzania dokumentów, dlatego w profilu podaję kwotę z ostatniego rachunku. 180 CHF/rok ≈ 15 CHF/mies. 0%
Winieta autostradowa Kupuję ją co roku, bo jeżdżę do Sionu, Lozanny i czasami na lotnisko w Genewie. 40 CHF/rok ≈ 3 CHF/mies. 0%
Suma miesięcznie 2 918 CHF 100%

Ubezpieczenie zdrowotne

Assura Lucía
Dobre
Model
Telemedycyna (Telmed)
Franszyza
2 500 CHF
Składka
342 CHF/mies.

Wybrałam Assurę, bo była jedną z tańszych opcji przy moim adresie. Nie mam jakiejś szczególnej lojalności wobec tej firmy. Co roku sprawdzam składki i gdyby różnica była duża, zmieniłabym ubezpieczyciela. Mam wysoką franczyzę, ponieważ zwykle chodzę do lekarza raz w roku albo wcale. Trzymam jednak osobno pieniądze na leczenie. Już raz miałam sytuację, kiedy dostałam kilka rachunków w krótkim czasie i dopiero wtedy naprawdę zrozumiałam, co oznacza franczyza 2500. Z aplikacją radzę sobie bez problemu. Gorzej, kiedy mam pytanie, którego nie da się załatwić kilkoma kliknięciami. Wtedy obsługa wydaje mi się dość bezosobowa. Nie jest źle, ale też nie powiedziałabym, że jestem zachwycona.

Suma składek 342 CHF/mies.

Mój samochód

Toyota Yaris 1.33

Rok produkcji
2014
Paliwo
Benzyna
Silnik
1.3 l (1329 cm³)
Moc
99 KM (73 kW)
Skrzynia biegów
Manualna
Napęd
Napęd na przód
Ubezpieczenie (rocznie) 690 CHF Mam OC i częściowe casco. Samochód nie jest dużo wart, dlatego pełne casco nie miałoby dla mnie sensu. Zależy od wieku, doświadczenia i historii szkód kierowcy.
Podatek drogowy (rocznie) 180 CHF Płacę raz w roku w kantonie Valais. Kwotę przepisuję z ostatniego rachunku, bo nie pamiętam jej z głowy. Zależy od pojemności i mocy silnika.
Serwis i koszty eksploatacji (rocznie) 700 CHF Nie wydaję dokładnie 700 każdego roku. To kwota, którą staram się odłożyć na olej, serwis, opony i niespodziewane naprawy. Średnio w skali roku.

Moje uwagi o kosztach auta w Szwajcarii

Toyotę kupiłam używaną od mężczyzny z okolic Sionu. Pojechał ze mną kolega z pracy, ponieważ sama niewiele wiedziałam o samochodach i bałam się, że kupię coś tylko dlatego, że będzie ładnie wyglądało.

Przez pierwsze miesiące w Szwajcarii nie miałam auta. Hotel organizował transport pracowniczy, ale musiałam dostosowywać się do jego godzin. Gdy ktoś zachorował i proszono mnie o wcześniejszy przyjazd, zaczynał się problem. Samochód kupiłam dopiero po otrzymaniu stałej umowy.

Najgorszy rachunek miałam po drugiej zimie. Do wymiany były hamulce i akumulator, a chwilę później uszkodziłam oponę. W jednym miesiącu zostawiłam w warsztacie prawie 1200. Od tamtej pory odkładam pieniądze na samochód, nawet kiedy wszystko działa.

Zimą mam w bagażniku skrobaczkę, rękawice, małą łopatę i łańcuchy. Łańcuchów użyłam tylko raz, ale wtedy bardzo się cieszyłam, że je mam.

Telefon komórkowy

Promocyjny abonament bez telefonu

Miesięczna opłata
29.95 CHF

Telefon kupiłam osobno.

Internet w Szwajcarii
Bez limitu

W normalnym użytkowaniu nie pilnuję zużycia danych.

Używanie w Hiszpanii
Sprawdzam przed wyjazdem

Nie zakładam, że cały roaming jest wliczony.

Moja opinia o Salt: Cena jest dobra, ale zasięg nie wszędzie mi odpowiada. W hotelowym zapleczu telefon czasami prawie nie działa, a na niektórych odcinkach drogi w górach rozmowa się urywa. Nie jest to dla mnie powód do natychmiastowej zmiany, bo większość dnia mam Wi-Fi. Gdyby abonament kosztował normalną, a nie promocyjną cenę, poszukałabym czegoś innego.

Konto bankowe

Konto obsługiwane przez aplikację

Prowadzenie konta
0 CHF

Nie mam miesięcznej opłaty za podstawowe konto.

Obsługa
Aplikacja

Rachunki i przelewy robię na telefonie.

Przelewy do Hiszpanii
Nieregularnie

Przed przelewem sprawdzam koszt wymiany waluty.

Moja opinia o Yuh: Do zwykłych rachunków konto mi wystarcza. Pensja przychodzi, aplikacja jest czytelna, a płatności widzę szybko. Raz karta nie zadziałała mi w małym sklepie w Hiszpanii i nie wiedziałam, czy problem był po stronie sklepu, czy banku. Od tamtej pory podczas wyjazdu mam drugą kartę.

Internet domowy

Internet bez pakietu telewizyjnego

Miesięczny koszt
49.95 CHF

Cena z oferty promocyjnej.

Telewizja
Bez pakietu

Nie potrzebuję tradycyjnej telewizji.

Najczęstsze użycie
Rozmowy wideo

Regularnie rozmawiam z rodziną w Walencji.

Moja opinia o Sunrise: Sam internet działa dobrze. Gorzej wspominam instalację. Router miał przyjść przed przeprowadzką, ale dotarł kilka dni później i przez pierwszy tydzień korzystałam z telefonu. Od uruchomienia nie miałam większych problemów. Sprawdzę jednak cenę po zakończeniu promocji, bo nie chcę płacić więcej tylko z wygody.

Dodatkowe informacje

Kanton
Valais (Wallis)
Miasto
Sierre
Typ rodziny
👤 Singiel
Wiek dorosłych
31
Dzieci
0
Pozwolenie na pobyt
Pozwolenie B (pobytowe)
Mieszkanie
Wynajem
Powierzchnia
46 m²
Umowa o pracę
Na czas nieokreślony
Języki
HiszpańskiOjczystyFrancuskiB2AngielskiB1NiemieckiA1
Kraj pochodzenia
Hiszpania

Pytania i odpowiedzi

Dlaczego przyjechałaś do Szwajcarii?

Nie miałam wielkiego planu emigracji. Koleżanka powiedziała mi, że hotel w Valais szuka ludzi na zimę i że można dostać pokój pracowniczy. Pomyślałam, że pojadę od grudnia do końca marca, trochę zarobię i wrócę do Walencji.

W Hiszpanii również pracowałam w hotelu, ale umowy zależały od sezonu. Latem godzin było dużo, po wakacjach zaczynało się czekanie, czy ktoś zadzwoni. Zarabiałam około 1250 euro na rękę i mieszkałam z siostrą. Nie było źle, tylko ciągle tymczasowo.

Do Szwajcarii przyjechałam z dwiema walizkami. Jedna była prawie cała wypchana ubraniami zimowymi, z których połowa później okazała się niezbyt przydatna. Miałam kurtkę wyglądającą na grubą, ale po pierwszym poranku w Crans-Montana kupiłam inną.

Jak wyglądał twój pierwszy sezon?

Pierwsze tygodnie pamiętam głównie jako zmęczenie. W pracy wszystko miało swoją kolejność, której jeszcze nie znałam, a ludzie mówili po francusku szybciej, niż uczyli nas na kursie.

Mieszkałam w pokoju pracowniczym z dziewczyną z Portugalii. Ona pracowała w hotelu dłużej i bardzo mi pomogła. Pokazała mi, gdzie kupować taniej, jak działa pralnia i którego autobusu lepiej nie wybierać, bo wieczorem trzeba było później długo czekać.

Po pracy często jadłyśmy makaron albo zupę i nie miałyśmy siły nigdzie wychodzić. Wtedy wydawało mi się, że wszyscy inni korzystają z gór, a ja widzę tylko hotel, autobus i pokój. Dopiero pod koniec sezonu zaczęłam naprawdę poznawać okolicę.

Co dokładnie robisz w hotelu?

Najczęściej sprzątam pokoje po wyjeździe gości i robię serwis w pokojach zajętych. Zmieniam pościel, czyszczę łazienkę, odkurzam, uzupełniam kosmetyki, kawę i wodę. Sprawdzam też, czy nic nie jest uszkodzone.

Najwięcej czasu zabierają pokoje rodzinne. Zabawki potrafią być wszędzie, łóżeczko trzeba rozłożyć albo złożyć, a w łazience znajduje się kilka kompletów ręczników. Bywa też odwrotnie: gość mieszkał trzy dni i zostawia pokój prawie tak, jak go zastał.

Nie lubię pytania, ile pokoi robię dziennie, bo sama liczba niewiele mówi. Można zrobić osiemnaście prostych pokoi i skończyć spokojnie, a można dostać dwanaście takich, po których człowiek nie ma siły ruszać rękami.

Czy zdarzyła ci się sytuacja z gościem, którą szczególnie zapamiętałaś?

Kiedyś znalazłam kolczyk pod łóżkiem. Wyglądał zwyczajnie, ale oddałam go zgodnie z procedurą do recepcji. Dwa dni później okazało się, że był bardzo drogi i należał do starszej kobiety, która dzwoniła już z Francji.

Przysłała do hotelu kartkę z podziękowaniem i pudełko czekoladek dla zespołu. Nie dostałam pieniędzy i wcale ich nie oczekiwałam. Po prostu pierwszy raz poczułam wtedy, że ktoś zobaczył we mnie konkretną osobę, a nie tylko kogoś, kto wchodzi do pokoju z wózkiem.

Czy z tej pensji da się żyć samotnie?

Da się. Nie powiedziałabym jednak, że żyję swobodnie i niczego nie liczę. Na konto wpływa mi trochę ponad 3400. Samo mieszkanie z opłatami kosztuje 1130, później dochodzi ubezpieczenie zdrowotne, samochód, jedzenie i wszystkie rzeczy, które przychodzą raz w roku.

Nie zapisuję każdego kupionego jogurtu, ale mniej więcej wiem, ile mogę wydać. Kiedy w połowie miesiąca kilka razy jem na mieście, od razu widzę różnicę. To nie jest tragedia, po prostu w następnym tygodniu robię zakupy spokojniej.

Najwięcej oszczędzam dzięki temu, że nie mam rat. Samochód kupiłam za gotówkę, telefonu nie spłacam, nie mam kredytu. Gdybym dołożyła leasing i droższe mieszkanie, zrobiłoby się ciasno.

Czy samotne mieszkanie jest warte swojej ceny?

Dla mnie tak. W pokoju pracowniczym płaciłam mniej więcej połowę obecnego kosztu mieszkania. Finansowo było to świetne. Prywatnie po kilkunastu miesiącach miałam już dość.

Kiedy mieszka się z osobami z pracy, hotel właściwie nigdy się nie kończy. Rano jedziecie razem, po zmianie ktoś narzeka na przełożoną, w kuchni rozmowa znowu dotyczy grafiku. Gdy ktoś zachoruje, inni od razu wiedzą, że jesteś w pokoju i teoretycznie możesz przyjść.

Teraz zamykam drzwi i jestem u siebie. Czasami cały wieczór nic nie robię. Wcześniej uważałabym to za nudne, a dziś właśnie tego potrzebuję.

Jak radziłaś sobie z językiem?

Na początku źle. Znałam francuski mniej więcej na poziomie A2, ale prawdziwa rozmowa w pracy nie przypominała nagrania z podręcznika. Ludzie mówili szybko, używali skrótów, a kiedy się spieszyli, połykali połowę słów.

Najgorsze było dzwonienie. Twarzą w twarz widzę gesty i mogę coś pokazać. Przez telefon recepcjonistka mówiła mi numer pokoju, problem i jeszcze nazwisko gościa, a ja zapamiętywałam tylko numer.

Przez rok chodziłam na kurs dwa razy w tygodniu. Czasami po pracy zasypiałam prawie na krześle. Najwięcej nauczyłam się jednak od koleżanek. Prosiłam je, żeby poprawiały mnie tylko wtedy, kiedy błąd naprawdę zmienia znaczenie, bo poprawianie każdego rodzajnika doprowadzało mnie do szału.

Co najbardziej zaskoczyło cię w kulturze pracy?

To, że pięć minut może naprawdę oznaczać pięć minut. Na początku przychodziłam do szatni dokładnie na godzinę rozpoczęcia pracy. Dla mnie byłam punktualnie. Dla kierowniczki nie, bo o tej godzinie powinnam już być przebrana i mieć przygotowany wózek.

Zapamiętałam też pierwszą rozmowę o błędzie. Zostawiłam w pokoju zużytą butelkę wody, której nie zauważyłam przy zasłonie. Spodziewałam się krzyku, a supervisorka pokazała mi zdjęcie, powiedziała, żebym zawsze sprawdzała miejsce przy oknie, i na tym się skończyło. Było mi wstyd chyba bardziej, niż gdyby na mnie nakrzyczała.

Nie wszyscy przełożeni są spokojni i nie każdy hotel działa idealnie. Nadal zdarza się presja, żeby zrobić coś szybciej. Różnica jest taka, że grafik i godziny są zapisane. Kiedy zostaję dłużej, chcę widzieć ten czas w systemie.

Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w Szwajcarii, co by to było?

Ubezpieczenie zdrowotne. Nie samą jakość leczenia, tylko sposób płacenia składki.

342 miesięcznie to dużo, kiedy zarabia się tak jak ja i mieszka samemu. Najbardziej denerwuje mnie to, że składka rośnie, nawet jeśli pensja stoi w miejscu. Wtedy człowiek znowu porównuje modele, franczyzę i ubezpieczycieli, żeby oszczędzić kilkanaście franków.

Moja koleżanka zarabia podobnie, ale mieszka z partnerem. Czynsz i internet dzielą na pół. Ja wszystkie stałe rachunki płacę sama. System tego nie widzi.

Jaka rzecz w Szwajcarii jest bardzo droga, ale warta swojej ceny?

Dobre buty do pracy. Wiem, że prawdopodobnie chodziło ci o jakąś szwajcarską usługę, ale pierwsze przyszły mi do głowy buty.

Kiedy zaczynałam, kupiłam tanią parę, bo przecież hotel dawał uniform. Po dwóch tygodniach bolały mnie stopy, kolana i plecy. Teraz kupuję buty za około 130–160 i wymieniam je, zanim całkiem się rozpadną.

Z rzeczy typowo szwajcarskich powiedziałabym transport publiczny. Nie jest tani, ale kiedy jadę na lotnisko z walizką, wolę pociąg niż proszenie kogoś o podwiezienie.

Jaka szwajcarska zasada na początku cię dziwiła, a dziś jest normalna?

Cisza i pralnia. Zwłaszcza pralnia.

W zakwaterowaniu pracowniczym mieliśmy rozpisane dni. Mój termin wypadał w środę, ale czasami w środę pracowałam dłużej i nie zdążyłam. Próbowałam wtedy zrobić pranie w czwartek i szybko dowiedziałam się, że czwartek należy do kogoś innego.

Wtedy wydawało mi się to śmieszne. Teraz w swoim budynku sama wolę, kiedy ludzie trzymają się grafiku. Przynajmniej wiem, że gdy schodzę na dół, pralka będzie wolna.

Jaki mit o Szwajcarii okazał się nieprawdziwy?

Że wszyscy są bogaci. Tego mitu naprawdę nie rozumiem, odkąd tutaj mieszkam.

W hotelu pracują osoby, które od lat mieszkają w pokoju pracowniczym, bo własne mieszkanie byłoby za drogie. Niektórzy mają dwa zajęcia. Inni wysyłają dużą część pensji rodzinie. Ktoś z zewnątrz widzi tylko kwotę brutto.

Moja rodzina też na początku przeliczała franki na euro. Przestała, kiedy pokazałam im rachunek za ubezpieczenie zdrowotne.

Co jest przereklamowane, a co niedocenione w życiu w Szwajcarii?

Przereklamowana jest perfekcja. Pociągi czasami się spóźniają, urząd potrafi poprosić o dokument, który już dostał, a człowiek może długo czekać na odpowiedź z ubezpieczenia. To nie jest maszyna, w której wszystko zawsze działa.

Niedoceniony jest spokój. Wracam czasami późnym pociągiem i nie czuję dużego stresu. Mogę zostawić rower przed budynkiem. Kiedy wynajmuję mieszkanie, wiem, że istnieje umowa i nie zostanę nagle wyrzucona dlatego, że właściciel zmienił zdanie.

W Hiszpanii bardziej brakuje mi ludzi i spontaniczności. W Szwajcarii mniej rzeczy dzieje się spontanicznie, ale za to łatwiej planować.

Co zrobiłabyś inaczej, gdybyś zaczynała od nowa?

Nie kupowałabym samochodu tak szybko. Wydawało mi się, że po zakupie będę płacić tylko za benzynę. Potem przyszło ubezpieczenie, podatek, parking, opony i pierwszy serwis.

Lepiej nauczyłabym się też francuskiego przed przyjazdem. Nie dlatego, że bez języka nie można sprzątać pokoju. Można. Problem zaczyna się wtedy, kiedy trzeba zapytać o pieniądze, umowę albo powiedzieć, że liczba pokoi jest zbyt duża.

Przywiozłabym mniej ubrań, a więcej oszczędności.

Jakiej jednej rady udzieliłabyś osobie przeprowadzającej się jutro do Szwajcarii?

Nie kupuj od razu rzeczy tylko dlatego, że pierwsza pensja wydaje się wysoka.

Najpierw poczekaj na prawdziwy pasek wynagrodzenia. Zobacz, ile dostajesz netto, ile kosztuje mieszkanie i jakie rachunki przychodzą raz w roku. Przez pierwsze miesiące nie podpisuj pięciu abonamentów i nie bierz samochodu na leasing.

I zachowuj dokumenty. Wszystkie. Nawet te, które na początku wyglądają jak nieważna kartka.

Czy tęsknisz za Hiszpanią?

Tak. Najbardziej w niedzielę.

W Walencji niedzielny obiad trwał kilka godzin. Ktoś przychodził później, ktoś przynosił deser, dzieci biegały po mieszkaniu. Tutaj czasami w niedzielę pracuję, wracam po południu i jem sama.

Nie płaczę już z tego powodu tak jak podczas pierwszej zimy. Dzwonię do rodziny, gotuję coś hiszpańskiego albo idę na spacer. Sierre stało się moim normalnym miejscem życia, tylko nie zastąpiło Walencji.

Czy chcesz dalej pracować przy sprzątaniu pokoi?

Nie do emerytury. Lubię część tej pracy, szczególnie kiedy mam dobre tempo i spokojny zespół, ale fizycznie jest ciężka.

Chciałabym zostać supervisorką piętra. Wtedy nadal byłabym blisko zespołu, ale więcej czasu zajmowałoby sprawdzanie pokoi, organizowanie pracy i kontakt z recepcją. Zaczęłam już czasami pomagać nowym osobom podczas pierwszych dni.

Nie mam jeszcze konkretnej daty awansu. Kierowniczka powiedziała, że muszę poprawić francuski w sytuacjach konfliktowych. Ma rację. Kiedy wszystko jest spokojnie, mówię dobrze. Kiedy ktoś jest zdenerwowany, nagle brakuje mi połowy słów.

W Szwajcarii nauczyłam się, że dobra pensja nie zastępuje planowania. Mam spokojniejsze życie niż wcześniej, ale nic nie dzieje się tutaj samo.

Lucía Pracownica działu housekeeping w hotelu w Crans-Montana

Dołącz do dyskusji